Lecą głowy za kolejki i zadymy. Nie te, co trzeba

Najnowsze

Aktualizacja:
TVN CNBC BIZNESNie wybroniły, więc starciły pracę

Kowal zawinił, a cygana powiesili - głosi przysłowie. W tym wypadku przy rozdziale unijnych dotacji zawiniła PARP, ale pracę straciły jej rzeczniczka prasowa i dyrektor zespołu informacji. Jak donosi TVN CNBC Biznes, za to, że nie wybroniły agencji przed krytyką przedsiębiorców i mediów.

Październikowy nabór wniosków na unijne dotacje dla e-biznesu skończył się skandalem. Choć pośrednicząca w ich przyjmowaniu Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości zapewniała stojących przed jej siedzibą w kilkusetmetrowych kolejkach przedsiębiorców, że najlepsze wnioski dostaną dotację, to ostatecznie uwzględniła wnioski złożone tylko przez pierwsze dwa dni naboru. Wpłynęło 2.816 wniosków na łączną kwotę 1,9 mld zł. Ostatecznie dofinansowanie otrzymało 335 wniosków na ok. 233 mln zł.

Tak to się robi w PARP

Po ogłoszeniu tej informacji na początku marca na PARP posypały się gromy. A Agencja rozwiązała tę sprawę po swojemu, albo raczej wg instrukcji wicepremiera Waldemara Pawlaka, który powiedział, żeby "prezeska (PARP) dostanie instrukcje, żeby więcej na promocje przeznaczała". - Została podjęta decyzja o niezwiększaniu alokacji na dotychczasowe działania, dotychczasowy konkurs - mówi przed kamerą TVN CNBC Biznes Anita Wesołowska z ministerstwa rozwoju regionalnego.

Zamiast poprawy błędów pracę straciły natomiast rzecznik prasowa i szefowa promocji: zdymisjonowano Monikę Karwat-Bury i jej szefową Renatę Olech - dyrektor zespołu promocji i informacji. Jak nieoficjalnie dowiedziała się TVN CNBC Biznes, jako powód zwolnienia kobiet podano "utratę zaufania wobec pracowników". Oficjalnych powodów PARP nie ujawniła. Nie zamierza też wykładać dodatkowych pieniędzy na październikowy nabór.

Takie zachowanie Agencji odbierane jest jako co najmniej kontrowersyjne. - Z pani rzecznik prasowej PARP-u zrobiono w tej chwili kozła ofiarnego. Nam nie do końca oto chodziło. Nam chodzi o dofinansowanie naszych projektów - mówi Łukasz Misikanis, przedsiębiorca.

- Zastanawiałem się czy nie zadziałał tu mechanizm opisywany przysłowiem, że cygan zawinił - kowala powiesili - dodaje Mirosław Marek, wiceprezes DGA.

Źródło: TVN CNBC Biznes

Źródło zdjęcia głównego: TVN CNBC BIZNES