Jay Z szpanuje euro, a nie dolarem

Najnowsze

Aktualizacja:

Amerykański dolar upadł tak nisko, że odwracają się od niego nawet raperzy, znani z uwielbienia dla zielonego pieniądza. Jayowi Z w jego najnowszym teledysku nie towarzyszy walizka wypchana dolarami, lecz euro - pisze "Gazeta Wyborcza".

Amerykańscy gwiazdorzy sceny hip-hopowej uwielbiają przepych. Wideoklipy z ich udziałem nie mogą obyć się bez lśniących limuzyn, złotych łańcuchów, luksusowych posesji, pięknych kobiet oraz plików banknotów. Jako że raperzy są amerykańscy, amerykańska jest również pojawiająca się w klipach waluta. Tak było przynajmniej do tej pory.

W teledysku do utworu "Blue Magic" rapera Jaya Z również pojawia się walizka banknotów. Tym razem nie są to jednak dolary, a euro. Teledysk zszokował amerykańską opinię publiczną. Materiał na jego temat zrobiła m.in. stacja CNN. Co ciekawe znalazł się on nie wśród informacji ze świata rozrywki, lecz w części biznesowej programu.

Gospodarka odzwierciedlona w popkulturze To, że raper wybrał euro, a nie dolary uznano powszechnie za najbardziej widoczny sygnał kłopotów amerykańskiej ekonomii. - O tym, że dolar jest coraz słabszy w stosunku do euro, mówimy od dawna - przypomniał dziennikarz CNN. - Jednak nigdy wcześniej nie znalazło to tak dobitnego potwierdzenia w popkulturze - podsumował.

Choć samemu Jayowi Z dodatkowy rozgłos zapewne tylko pomoże, trudno uwierzyć, aby zamieszanie, jakie wywołał było tylko sprytnym chwytem marketingowym. Raper interesuje się stanem amerykańskiej gospodarki - jako multimilioner jest poważnym inwestorem. Pieniądze zarobił nie tylko na muzyce, ale też dzięki rozsądnym posunięciom finansowym. Ma wytwórnię płytową, własną linię odzieżową oraz nocne kluby. Ponadto jest udziałowcem w grającej w NBA drużynie New Jersey Nets.

- Aby dowiedzieć się czegoś o naszej ekonomii, nie muszę słuchać wypowiedzi szefa banku federalnego - komentuje sprawę pewien amerykański bloger. - Do tego wystarczy mi Jay Z. Gdy widzę gwiazdę hip-hopu szpanującą euro, wiem, że nasza gospodarka jest w poważnych tarapatach.

Źródło: "Gazeta Wyborcza"