Japonia stawia na "womenomikę". Potrzebuje kobiet w pracy, a nie tylko w domu

Najnowsze

TVN24 Biznes i ŚwiatJaponki poświęcają karierę dla rodziny

Dwa lata temu premier Japonii Shinzo Abe wprowadził Abenomikę - pochodzącą od jego nazwiska definicję reformy gospodarki. Teraz Kraj Kwitnącej Wiśni żyje nowym hasłem. Żona premiera Akie Abe chce przeforsować Womenomikę, czyli gospodarkę polegającą także na pracy kobiet. W Japonii odsetek kobiet wykształconych i niepracujących po urodzeniu dziecka jest najwyższy na świecie.

Tokio zachwyca być może nowoczesnością budynków, ale w szklanych biurowcach panują raczej zwyczaje rodem ze średniowiecza. W japońskiej kulturze dzień pracy nie kończy się po ośmiu godzinach. W biurze, a następnie na spotkaniach biznesowych spędza się kilkanaście godzin dziennie.

Od rana do północy

W takich warunkach trudno jest pracować kobietom, które chcą postawić na rodzinę. O swoim dramacie opowiada dziś już bezrobotna Sayaka Osakabe, która zanim urodziła dziecko spędzała po 15 godzin dziennie w korporacji. - Pracowałam każdego dnia, od rana aż do północy. Pewnego dnia poczułam rozrywający ból w brzuchu. Okazało się, że poroniłam - mówi Osakabe.

Kilka miesięcy później, podczas drugiej ciąży kobieta poprosiła o zmniejszenie liczby godzin pracy, ale jej pracodawcy odmówili. - Chciałam zachować pracę, więc próbowałam utrzymać poprzednie tempo, ale niestety znów poroniłam - tłumaczy.

Wtedy Sayaka stanęła przed wyborem: praca albo rodzina. Wybrała to drugie i dziś jest matką. Bezrobotną matką. Tysiące Japonek jest w podobnej sytuacji, dlatego stworzona przez Sayakę petycja do rządu o zmianę przepisów pracy na korzyść matek ma już kilka tysięcy podpisów.

W tę sprawę zaangażowała się też żona obecnego premiera Japonii. Akie Abe chce przeforsować "womenomikę", czyli gospodarkę sprzyjającą kobietom. Ale zmiana może nie nastąpić tak szybko, ponieważ japoński świat korporacji - tak samo jak rząd - zdominowany jest przez mężczyzn.

Ministerstwa dla kobiet

Premier Shizno Abe podchwycił pomysł żony i sam - żeby zachęcić pracodawców - rozdał ministerialne teki kilku kobietom. Jak zapowiedział szef rządu, do 2020 roku 30 proc. kierowniczych stanowisk obejmą właśnie kobiety. Ma na tym skorzystać także ekonomia.

- Ograniczenia wobec kobiet bardzo hamują naszą gospodarkę, a przecież wszyscy powinniśmy walczyć o to, żeby w naszym kraju było lepiej - mówi Ayaka Shiomura, radna miasta Tokio.

A to oznacza przywrócenie matek do pracy i ułatwienie godzenia pracy z ich wychowaniem. Japonia potrzebuje więcej dzieci, bo społeczeństwo starzeje się w zastraszającym tempie.

Autor: ToL//km / Źródło: TVN24 Biznes i Świat

Źródło zdjęcia głównego: sxc.hu