Hiszpańska gospodarka rośnie najszybciej od sześciu lat

Najnowsze

Aktualizacja:

Hiszpania w końcówce ubiegłego roku odnotowała najszybszy od blisko sześciu lat wzrost PKB. Minister gospodarki twierdzi, że PKB wzrósł o 0,3 proc.

Luis de Guindos, minister gospodarki Hiszpanii, powiedział, że produkt krajowy brutto wzrósł o 0,3 proc. w ciągu trzech ostatnich miesięcy roku 2013. - To pierwsza taka sytuacja od początku kryzysu. Jesteśmy w zupełnie innym miejscu - powiedział de Guindos.

Seria pozytywnych sygnałów

Najnowsze dane, które ogłosił Luis de Guindos, muszą jeszcze zostać potwierdzone przez bank centralny i urząd statystyczny. Jeśli do tego dojdzie, to ożywienie tamtejszej gospodarki stanie się faktem. To kolejny z serii sygnałów, które budują zaufanie do hiszpańskiej gospodarki i mogą wywołać wzrost zainteresowania zagranicznych inwestorów. W kraju, gdzie wciąż blisko 25 proc. osób nie ma pracy, bezrobocie powoli zaczyna spadać. Liczba zarejestrowanych bezrobotnych spadła trzeci miesiąc z rzędu. Większość analityków zgadza się, że na rynek pracy rzeczywiście zawitało ożywienie. Według nich za pozytywnymi zmianami stoją głębokie reformy z 2012 roku. - W ostatnich miesiącach znacznie wzrosła liczba miejsc pracy. To było zaskoczenie dla większości z nas - mówi Marcel Jansen, ekspert rynku pracy i profesor ekonomii Uniwersytetu Autónoma w Madrycie i dodaje, że korzystne dane są widoczne już od jesieni. - Trudno powiedzieć, czy ożywienie jest stałe, ale dane już z pewnością przekroczyły nasze oczekiwania - dodaje.

Ludzie oczekują na więcej

Najszybciej od sześciu lat rośnie też sektor usług. Badania zaufania konsumentów i przedsiębiorców wykazały również, że pierwsi są zdolni więcej wydawać, a drudzy - inwestować we własne firmy. Do poprawy sytuacji gospodarczej przyczynił się też spadek płac, co prowadzi do wzrostu konkurencyjności, a także gwałtowny wzrost eksportu, który pozwala firmom inwestować w nowe maszyny i urządzenia. - Obecna poprawa w gospodarce finansowej zachęca ludzi, aby wydawać więcej. Jednak ludzie nadal potrzebują dowodów, że wzrosty są stałe - mówi Edward Hugh, analityk ekonomiczny.

Autor: msz/klim/ / Źródło: Financial Times