Grecja sprzedaje porty

Najnowsze

Aktualizacja:

- Planowany nowy rządowy program oszczędnościowy przewiduje tylko na bieżący rok przedsięwzięcia, które przyniosą skarbowi państwa łącznie sześć mld euro - poinformował po posiedzeniu rządu Grecji jego rzecznik Jeorjos Petalotis. Dalsze 22 mld euro zapewnić mają w latach 2012-2015 dodatkowe wpływy z podatków, a 50 mld euro w tym samym okresie - wpływy z prywatyzacji i sprzedaży państwowych nieruchomości.

- Dążymy do uratowania naszego kraju. To rozkład jazdy dla przyspieszenia wielkich reform i wyjścia z kryzysu - zaznaczył rzecznik. Jak dodał deficyt budżetowy za rok 2015 powinien wynieść mniej niż 1 proc. produktu krajowego brutto. Według Komisji Europejskiej w tym roku będzie to 9,5 proc. PKB.

Wiosną ubiegłego roku niezdolna do spłaty długów Grecja była pierwszym krajem (przed Irlandią i Portugalią), który zwrócił się o pomoc do UE i MFW i otrzymał 110 mld euro w ratach rozłożonych na trzy lata. Rok później kraj wciąż pogrążony jest w kryzysie - Grecja nie sprostała programowi oszczędnościowemu i ma kłopoty ze ściąganiem podatków i prywatyzacją.

Na sprzedaż

Teraz ma się to zmienić, przynajmniej w ostatniej kwestii. Jak wyjaśnił rzecznik, na sprzedaż lub do prywatyzacji przeznaczono dwa największe porty morskie kraju - Saloniki i Pireus - oraz liczne porty lotnicze. Państwo pozbędzie się też należących jeszcze do niego udziałów w greckim przedsiębiorstwie telekomunikacyjnym OTE, a ponadto banku pocztowego, przedsiębiorstwa gier liczbowych OPAP, zakładów gazowniczych DEPA, przemysłu zbrojeniowego, portu lotniczego Aten (w 50 procentach) i zamkniętego stołecznego portu lotniczego Hellinikon, jak też niewielkich podmorskich złóż gazu ziemnego w rejonie portu Kawala.

Nabywcom zaoferuje się również częstotliwości telefonii komórkowej i prawa do opłat za użytkowanie greckich autostrad, a w okresie późniejszym koleje, udziały w towarzystwie energetycznym DEI, hutę aluminium, kasyno w pobliżu Aten, fabrykę samochodów ciężarowych oraz inne małe porty lotnicze i morskie.

Źródło: PAP