Gospodarka niby cieszy...

Najnowsze

Aktualizacja:
TVN24Zielony uśmiech wcale nie taki wielki

Polska gospodarka jako jedyna w Unii Europejskiej urosła w zeszłym roku. Według wstępnych danych GUS o 1,7 proc. Dane, choć cieszą, to z komentarzy można wyczytać pewien niedosyt. - Zrównoważone..., zgodne z oczekiwaniami..., bez większego wpływu... - takie określenia padają z ust ekonomistów. Ale tylko od zdecydowanych reform zależy, czy Polska odzyska swój potencjał wzrostowy.

Minister finansów Jacek Rostowski, mocno podkreślający zazwyczaj potęgę naszej gospodarki w kryzysie, w czwartek powiedział, "że dane GUS o PKB świadczą o zrównoważonym wzroście gospodarczym". - Wzrost na poziomie 1,7 proc. to jest bardzo zrównoważony wzrost. Mieliśmy znaczący wzrost spożycia indywidualnego. Był także wzrost akumulacji. Spożycie indywidualne w porównaniu z naszymi oczekiwaniami jest trochę większe, natomiast zbiorowe trochę mniejsze tzn., że mieliśmy mniejszy deficyt sektora finansów publicznych - dodał.

NBP się spodziewało

Jeszcze bardziej powściągliwą ocenę wydał prezes Narodowego Banku Polskiego Sławomir Skrzypek. - Wstępne dane GUS dotyczące wzrostu PKB w 2009 roku są zgodne z oczekiwaniami Narodowego Banku Polskiego i z punktu widzenia Rady Polityki Pieniężnej są neutralne. Obraz polskiej gospodarki jest pozytywny, zaś jej mocne fundamenty są podstawą, aby kursu złotego był stabilny - ocenił szef banku centralnego. - Gdyby PKB wzrósł mocniej lub dane były gorsze od oczekiwań, niewątpliwie byłby to sygnał, że Rada powinna się nad tym mocniej zastanowić. Na pewno czeka nas jednak poważna dyskusja na temat przyszłych procesów inflacyjnych - dodał.

Mogło być lepiej

Jest to ewidentny spadek naszego rozwoju gospodarczego. Oczywiście na tle innych państw europejskich możemy pokazywać multimedialne prezentacje Polski na zielono, ale to nie zmienia faktu, że nie wykorzystujemy swojego potencjału gospodarczego, który niewątpliwie mamy sadowski o rocznym PKB


Zimnym prysznicem potraktował wzrost gospodarczy ekspert Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski. Według niego wzrost PKB na poziomie 1,7 proc. jest poniżej polskich możliwości. Dodał, że bez reformy finansów publicznych i ograniczenia biurokracji nie będzie większego wzrostu. - Jest to ewidentny spadek naszego rozwoju gospodarczego. Oczywiście na tle innych państw europejskich możemy pokazywać multimedialne prezentacje Polski na zielono, ale to nie zmienia faktu, że nie wykorzystujemy swojego potencjału gospodarczego, który niewątpliwie mamy - powiedział Sadowski. Według niego, Polska może się rozwijać przynajmniej na poziomie 5 proc. rocznie.

Źródło: PAP, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: TVN24