Gomułka: Nie idźmy drogą Węgier

Najnowsze

Aktualizacja:
TVN24Od czsu, gdy prof. Gomułka odszedł z gabinetu Tuska, stał się gorącym krytykiem rządu

- To już nie jest zagrożenie scenariuszem węgierskim. My wkroczyliśmy na tę drogę - taką groźną wizję przedstawia w rozmowie z "Pulsem Biznesu" były wiceminister finansów Stanisław Gomułka. Zdaniem ekonomistów, cytowanych przez gazetę, dzisiejsza Polska to kopia Węgier u progu kryzysu zapoczątkowanego siedem lat temu. - Rząd musi zacząć reformę finansów - alarmują.

Ekonomiści, na których powołuje się "Puls Biznesu", twierdzą kategorycznie, że jeśli rząd nie zacznie już dziś reformować finansów, to za pięć lat pożre nas recesja.

Gomułka: Idziemy tą drogą

Gazeta stawia tezę, że obecną Polskę z Węgrami sprzed siedmiu lat łączy bardzo wiele. Nie tylko czynniki gospodarcze, ale także fiskalne i polityczne. Jak przypomina gazeta, Węgry w 2002 r., podobnie jak my teraz, miały jeden z najwyższych wzrostów gospodarczych w UE, co wspierało samozadowolenie rządzących. Na fali sukcesu na początku 2003 r. węgierski rząd ustalił konkretną datę przystąpienia do strefy euro. Miało to nastąpić w 2008 roku - pisze dalej "Puls Biznesu".

Według cytowanego przez "PB" Stanisława Gomułki, byłego wiceministra finansów w rządzie Donalda Tuska, a teraz głównego ekonomisty Business Centre Club, dziś polski rząd nie chce, albo nie potrafi uczyć się na węgierskich błędach. - Zachowuje się tak samo. Jest zachwycony wysokim wzrostem i do niedawna też miał datę przyjęcia euro. Zadowolenie z siebie prowadzi do braku mobilizacji do przeprowadzenia koniecznych reform - twierdzi Gomułka.

- Naprawa finansów publicznych była Węgrom potrzebna tak bardzo, jak nam dzisiaj - podsumowuje.

Źródło: "Puls Biznesu"

Źródło zdjęcia głównego: TVN24