"Głupia" kawiarnia rozwija sieć. Na czele komik

Najnowsze


Nazywają się głupimi i kopiują popularną sieć amerykańskich kawiarni. "Dumb Starbucks", prowadzona przez popularnego komika, chce osiągnąć sukces korzystając ze sławy popularnej sieciówki - donosi BBC.

"Dumb Starbucks" to kawiarnia, która zbija kapitał parodiując popularną sieć sprzedającą kawę. Bardzo podobne jest logo firmy, kolorystyka oraz nazwy produktów. Różni je jedno słowo w nazwie: "dumb" (głupi).

Po powstaniu "głupiej" kawiarni pojawiły się spekulacje, że wykorzystanie towarów Starbucks to chwyt reklamowy. Zaprzeczył temu jednak "prawdziwy" Starbucks. "Śledzimy kolejne kroki i doceniamy humor, ale oni nie mogą używać naszej nazwy, która jest znakiem prawnie chronionym" - poinformował w oświadczeniu rzecznik Starbucksa.

Właściciel kawiarni-parodii "Dumb Starbucks" w Los Angeles w USA to kanadyjski komik Nathan Fielder - pisze BBC News. Fielder jest związany telewizją US Comedy Central.

(Nie) taka sama

W menu klienci znajdą kawy od "strasznych" do "gorzkich" oraz produkty o nazwie "głupia mrożona kawa" czy "głupia biała czekoladowa mocca". Napoje serwowane są w niemal identycznych białych kubkach, tyle że z dodanym słowem "głupi". Poinformował on o planach otwarcia kolejnej kawiarni w nowojorskim Brooklynie.

"Dumb Starbucks" ma także swoje profile na portalach społecznościowych, na których zgromadził kilkanaście tysięcy zwolenników. Odwiedziny w swojej kawiarni właściciel zapowiedział właśnie na Twitterze.

Eksperci zauważają, że wykorzystywanie w ten sposób znaków prawdziwego Starbucksa może prowadzić do działań prawnych z jego strony. Właściciel odpiera zarzuty i w oświadczeniu dostępnym przy kasie pisze, że ich sklep jest chroniony "prawem parodii". "Dodając słowo głupi, drwimy ze Sturbucksa, co pozwala korzystać nam z ich znaków towarowych w ramach prawa określanego jako »fair use«. W świetle prawa nasza kawiarnia jest galerią sztuki, a kawa to dzieło sztuki. Reszta to zmartwienie naszych prawników" - głosi oświadczenie.

Autor: mn / Źródło: BBC News