Gazprom prosi Juszczenkę o mediację

Najnowsze

Aktualizacja:
TVN24Rosyjsko-ukraiński konflikt gazowy przybiera na sile

Rosyjski monopolista gazowy Gazprom zwrócił się do prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki z prośbą o pośredniczenie w sporze miedzy rosyjskimi i ukraińskimi firmami o dostawy i płatności za gaz. Rosja zagroziła przerwaniem dostaw gazu na Ukrainę, w związku z rzekomym niepłaceniem przez ukraiński Naftohaz zaległych rachunków.

Szef rosyjskiego giganta Aleksiej Miller napisał w telegramie do Juszczenki, który we wtorek rozpoczyna swoją wizytę w Moskwie, że z powodu "krytycznej sytuacji" prosi szefa sąsiedniego państwa o pomoc w rozwiązaniu kryzysu - podał w sobotę urząd prezydencki w Kijowie.

Rosyjskie agencje prasowe podają rozbieżne informacje co do terminu, jaki Gazprom dał Ukrainie na spłatę należności. Według agencj AFP jest to godzina 12:00 czasu moskiewskiego (10:00 czasu polskiego) w poniedziałek, a wg RIA Nowosti - 12:00 we wtorek.

"Poradzimy sobie sami"

Ukraiński koncern energetyczny Naftogaz zażądał tymczasem ustanowienia bezpośrednich stosunków z kontrolowanym przez Kreml koncernem gazowym. - Nie potrzebujemy pośredników - stwierdził szef Naftogazu Oleg Dubina w wypowiedzi dla kijowskiej gazety "Zerkało Nedeli".

Do tej pory Ukraina może kupować gaz ze złóż rosyjskich, a także środkowoazjatyckich dostarczanych poprzez Rosję, jedynie za pośrednictwem firmy RostUkrEnergo, mającej siedzibę w Szwajcarii. I to właśnie RosUkrEnergo, zdaniem Naftohazu, jest odpowiedzialne za "zaleganie gazu" w rurach.

Dubina odrzucił jednocześnie zarzuty, iż Ukraina czerpie z tranzytowych dostaw gazu przesyłanych poprzez jej terytorium i przeznaczonych wyłącznie dla krajów Unii Europejskiej.

Politycy uspokajają UE

Tymczasem ukraiński minister spraw zagranicznych Wołodymyr Ohryzko zapewnił w sobotę w Berlinie, że tranzytowy przepływ gazu do Unii Europejskiej pozostanie nie zakłócony. Obawy krajów UE są uzasadnione, bowiem podczas poprzedniego konfliktu płatnościowego między obydwoma wschodnioeuropejskimi krajami, przed dwoma laty, doszło do przejściowych niedoborów w tranzycie na zachód.

Źródło: PAP, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: TVN24