Czarno widzą w polskich firmach

Najnowsze

Aktualizacja:
sxc.huLinie produkcyjne coraz częściej stoją

Jest źle, a będzie jeszcze gorzej - tak można streścić wyniki ankiet w polskich firmach, przeprowadzonych przez Krajową Izbę Gospodarczą dla "Gazety Wyborczej". Prawie wszystkim spadają zamówienia, a co piąta firma zamierza zwalniać pracowników. Tyle samo straciło na opcjach, a banki zakręciły kurek z kredytami.

Aż 87 proc. przedsiębiorców spodziewa się, że to dopiero początek kryzysu i będzie jeszcze gorzej. Spadek zamówień w ostatnich miesiącach szacuje się na 1/3, ale są i takie firmy, które straciły ich nawet 80 procent.

Chcą robić, ale nie mają co

Firmom mogłyby pomóc zamówienia publiczne, ale teraz wszyscy o nie walczą. Skoro nie ma zamówień, firmy szaleńczo tną koszty.

Zwolnienia planuje 18 proc. firm, a 36 proc. będzie ograniczać inwestycje. Coraz więcej przedsiębiorców obawia się, że będzie zmuszona podjąć takie działania. W grudniu zastanawiało się nad tym 31 proc. firm, teraz już ponad 42 proc. Wielu przedsiębiorców, aby być tańszym, zatrudnia pracowników na czarno.

Bankowa zmora

Na to nakładają się problemy z bankami. Co piąta firma spotkała się z odmową udzielenia kredytu.

Do 72 proc. wzrosła liczba firm, które na własnej skórze odczuwają wahania kursu złotego. Słabszy złoty to zmora importerów, którzy muszą płacić więcej za towary z zagranicy. Z kolei dla eksporterów powinien być to powód do radości, bo ich produkty są atrakcyjne cenowo za granicą.

Na opcjach straciła co piąta firma. Niektórzy po 20 tys. zł, ale inni nawet kilkanaście milionów. - Opcje uderzające w duże spółki giełdowe to tylko wierzchołek góry lodowej. Ten problem dotyka bardzo dużo małych i średnich firm - mówi Mieczysław Bąk z KIG.

Czasy coraz cięższe

Ekonomista prof. Witold Orłowski narastającym pesymizmem przedsiębiorców nie jest zdziwiony. - Z pewnością w gronie tych, którym jest gorzej, są teraz firmy małe i średnie działające na rynku lokalnym. Dla nich IV kwartał był jeszcze bardzo dobry, sprzedaż rosła. Jednak i ich musiały dopaść skutki globalnego kryzysu - zaznacza.

- Duże firmy, szczególnie zależne od eksportu, z pewnością kryzys poczuły już wcześniej i nastroje w nich od dawna są złe - dodaje prof. Orłowski.

- Obecny kryzys narasta znacznie szybciej niż wielka depresja lat 30. To niepokojące zjawisko. Nie wiemy jeszcze, dokąd nas doprowadzi. Z pewnością czekają nas teraz dwa, trzy kwartały bardzo złej sytuacji gospodarczej - uważa Krzysztof Rybiński, były wiceprezes NBP, a teraz partner w Ernst & Young.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Źródło zdjęcia głównego: sxc.hu