Ćwicz pamięć (o rachunkach)

TVN24 Biznes

Aktualizacja:
TVN CNBC BIZNESDłużnicy, drżyjcie

Zdarza ci się zapomnieć o zapłaceniu rachunku? Takiego zwykłego, za gaz, czy komórkę? To rób wszystko, żeby już nie zapominać. Niebawem grozić ci będą nie tylko odsetki, ale i wpis na czarną listę niesolidnych dłużników. Wystarczy zaległość 200 złotych.

W czwartek projekt ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych z senackimi poprawkami wraca do Sejmu. Według niego każdy będzie mógł zgłaszać do Biura Informacji Gospodarczej dane osób, których zaległości wyniosą co najmniej 200 złotych. Według ekspertów, czarna lista dłużników może się wydłużyć o kolejne 3 miliony wpisów.

Do tej pory informacje o zaległościach konsumentów mogły przekazywać do Biur Informacji Gospodarczej tylko niektóre podmioty gospodarcze. Teraz będzie mógł zrobić to każdy.

Żeby stać się dłużnikiem na czarnej liście wiele nie potrzeba. Osoba prywatna - 200 zł długu. Przedsiębiorcy - min. 500 zł. O tym, czy znajdziemy się na czarnej liście może więc zadecydować nawet jeden niezapłacony mandat.

Jak przyznał w TVN CNBC Biznes Andrzej Kulik z Krajowego Rejestru Długów, po wprowadzeniu nowych przepisów baza danych dłużników może się zwiększyć nawet czterokrotnie.

Zdaniem prezesa Krajowej Rady Komorniczej Andrzeja Kulągowskiego w projekcie ustawy nie chodzi o bat na firmy, a o pomoc dla instytucji finansowychTVN CNBC BIZNES

Na listę trafisz "za wszystko"

- My szacujemy, że tylko w pierwszym roku po wejściu w życie nowych przepisów, na podstawie juz podpisanych czy negocjowanych umów nasza baza z miliona powiększy się o kolejne trzy miliony. To spowoduje, że wszyscy ci, którzy szukają informacji o swoich potencjalnych klientach i kontrahentach, będą mieli teraz pełniejszy obraz. No i mniejsze ryzyko zawierania transakcji - komentuje w TVN CNBC Biznes Kulik.

Jednakże za sprawdzenie, czy potencjalny klient nie jest zadłużony, nadal trzeba będzie zapłacić. Zaś koszt jednorazowego zapytania wynosi 50 zł.

Zdaniem prezesa Krajowej Rady Komorniczej Andrzeja Kulągowskiego w projekcie ustawy nie chodzi o bat na firmy, a o pomoc dla instytucji finansowych. - To nie jest dla wierzycieli. To jest dla banków - dla tych, którzy będą chcieli albo i nie udzielić kredytów takiej osobie. To mogą być naprawdę niewielkie kwoty, możemy się tam znaleźć wszyscy poprzez zapomnienie zapłacenie rachunku. To będzie informacja, że taka osoba jest słabo wiarygodna - przestrzega Kulągowski.

Źródło: TVN CNBC Biznes

Źródło zdjęcia głównego: TVN CNBC BIZNES