Budujemy kradzionymi koparkami

TVN24 Biznes

Aktualizacja:
TVN24Dziennik: Na polskich budowach pracuje sprzęt z kradzieży

Co trzecia sztuka sprzętu pracującego na polskich budowach może pochodzić z kradzieży - donosi "Dziennik". Według policji, mafia chce zarobić na tym, że Polska stała się wielkim placem budowy. I oferuje tanie, kradzione maszyny z Zachodu.

Według informacji "Dziennika", w całym kraju toczy się kilka poważnych śledztw dotyczących kradzieży sprzętu budowlanego w Europie Zachodniej i sprowadzaniu go do kraju. - Zyski z tego procederu sięgają dziesiątków, może setek milionów złotych - mówi rozmówca "Dziennika" z Centralnego Biura Śledczego.

Gigantyczne kwoty do "zgarnięcia"

- Skala problemu jest gigantyczna. Wystarczy wyobrazić sobie, że niewiele jest aut za 100 tys. euro, tymczasem od takiej kwoty zaczynają się ceny wielu koparek, ciężarówek czy potężnych maszyn rolniczych - wyjaśnia rozmówca "Dziennika".

Jego słowa potwierdza choćby niedawna wpadka przestępców w Gorzowie. Policja zatrzymała dziesięć maszyn - wszystkie znaleziono w komisach handlujących używanym sprzętem. - Ich wartość waha się od kilkudziesięciu do stu tysięcy euro. Wszystkie pochodziły z kradzieży w Niemczech - mówi rzecznik gorzowskiej prokuratury Grzegorz Domarecki.

Proceder jest sterowany z Niemiec

Rozmówcy "Dziennika" z policji utrzymują, że proceder sterowany jest z Niemiec, i że jego niekwestionowanym królem jest pewien znaczący biznesmen. - To właściciel dużej firmy działającej w Niemczech i dawny współpracownik mafii z lat 90. - mówi jeden z naszych rozmówców.

Za napadami stoją Polacy

Zdaniem jednego z polskich funkcjonariuszy, za dużą częścią napadów w całej Europie stoją właśnie Polacy. Współpracują z miejscowymi bandytami. Według nieoficjalnych informacji policji, od 30 do 50 proc. rynku maszyn budowlanych w Polsce kontrolują gangi. Gangi, których ludzie wyglądają jak uczciwi biznesmeni - czytamy w "Dzienniku".

Brawurowe przedsięwzięcie

Sama kradzież jest bardzo brawurowym przedsięwzięciem, o wiele trudniejszym niż wywiezienie drogiego audi. Tak było ponad rok temu, gdy złupiony został jeden z wielkich sklepów maszyn budowlanych w hiszpańskiej Andaluzji. - Przestępcy nawet nie trudzili się otwieraniem bramy. Po prostu jedną z koparek rozjechali ogrodzenie. Wyrwą wyjechało jeszcze kilka wielkich ciężarówek marki Volvo, każda warta około 200 tys. euro - opowiada oficer policji.

tk ram

Źródło: "Dziennik"

Źródło zdjęcia głównego: TVN24