Banki wciąż naciągają na spread

Najnowsze

Aktualizacja:
sxc.huSpready nadal rządzą

Banki nadal podnoszą spready przy spłacie kredytów walutowych - pisze "Gazeta Prawna". Jak wylicza, od sierpnia 2008 r. średnia różnica pomiędzy ceną waluty, po jakiej nowe kredyty są udzielane, i ceną, po jakiej spłacane są pożyczki, wzrosła z 11 do 20 groszy.

Jak przypomina "Gazeta Prawna", wkrótce z rekomendacją Komisji Nadzoru Finansowego wszyscy kredytobiorcy będą mogli wybrać, czy korzystają z cen walut oferowanych przez bank, czy chcą spłacać zadłużenie bezpośrednio w walucie kupowanej na rynku.

Spodziewano się, że te nowe zasady spowodują spadek spreadów, a tymczasem od sierpnia ubiegłego roku do początku czerwca średnia wartość spreadu na rynku wzrosła z 11 do 20 groszy.

Przedstawiciele banków zgodnie twierdzą, że wysokość spreadów odzwierciedla dzisiejsze koszty pozyskania przez nie walut. Jednak - jak zauważa "GP" - różnice między bankami są bardzo duże. Największe spready na rynku, już niemal tradycyjnie, stosuje DomBank – ponad 38 groszy na jednym franku. W Deutsche Banku i Metrobanku spread przekracza 27 groszy. Inną politykę prowadzą: ING, Lukas Bank i Pekao. Spread w tych bankach nie przekracza 14 groszy - wylicza "Gazeta Prawna".

Lipcowa rewolucja? Raczej nie

Od lipca nie należy spodziewać się rewolucji, jeśli chodzi o wysokość spreadów - ocenia "Gazeta Prawna". Przede wszystkim, dlatego że zmiany waluty, w jakiej kredyt spłacamy, będzie można dokonać tylko raz w całym okresie kredytowania.

Tak więc ktoś, kto ma kredyt na 30 lat, przy podejmowaniu decyzji o zmianie waluty powinien mieć świadomość, że przez trzy dekady będzie musiał sam dokonywać zakupów waluty i dostarczać je do banku. Prawdopodobnie niewiele osób się na to zdecyduje - konkluduje gazeta.

Będzie można oszczędzić

Jak jednak wyliczyli analitycy Expandera, kupując walutę w kantorze będzie można faktycznie zaoszczędzić. Jeśli klient zaciągnął dług w wysokości 200 tys. zł na 25 lat i jego bank stosuje przeciętny kurs sprzedaży 3,05 zł (średni kurs jaki stosują banki), to kupując franki w kantorze po 2,97 zł (najniższy kurs kantorowy 2 czerwca, w dniu kiedy przeprowadzono symulację) kredytobiorcy może zostać w kieszeni 30 zł.

Znacznie więcej mogą jednak zyskać osoby spłacające kredyty w tych bankach, które stosują najwyższe kursy sprzedaży, np. w Dom Banku (oszczędność rzędu 80 zł)

Trzeba jednak uważać: czasami, choć rzadko, kurs w kantorze może być wyższy od tego w banku. Można się także spodziewać, że jeżeli w przyszłości wzrośnie popyt na waluty ze strony kredytobiorców, kantory podniosą ceny.

Źródło: "Gazeta Prawna", tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: sxc.hu