Taksówkarze skarżą się na przewoźników. Złożyli petycję w ministerstwie

Moto


Taksówkarze domagają się równego traktowania przewoźników, dlatego chcą, by wszyscy musieli uzyskiwać badania lekarskie czy psychotechniczne potrzebne do wykonywania zawodu - takie postulaty znalazły się w petycji, którą w środę wręczyli wiceszefowi MIB Jerzemu Szmitowi.

- Liczymy, że rząd szybko zajmie się sprawą nielegalnych przewoźników - mówił Tadeusz Tomaszewski, reprezentujący związki zawodowe transportowców, wręczając petycję wiceministrowi w siedzibie resortu infrastruktury i budownictwa. Dodał, że taksówkarze nie mają nic przeciw innym przewoźnikom, ale pod warunkiem, że dotyczą ich te same warunki pracy, co ponad 100 tys. taksówkarzy w całej Polsce. - Będą płacić podatki i będą mieć badania lekarskie oraz psychotechniczne - tłumaczył Tomaszewski.

Jest projekt ustawy

Wiceminister Szmit poinformował, że przygotowywany jest projekt ustawy ws. przewoźników. - Jest na końcowym etapie - zapewnił. Wyjaśnił, że będzie to projekt rządowy.

- Mam nadzieję, że w lutym projekt przekażemy go do dalszych stadiów legislacyjnych, do dalszych konsultacji. Ustawa ma się odnosić do regulowania rynku, do funkcjonowania przedsiębiorstw. Chcemy, żeby firmy miały równe szanse - powiedział Szmit. - Ze środowiskiem pracujemy od kilku miesięcy i postulaty, które są zgłaszane są nam znane. (...) Chcemy też, aby było zapewnione bezpieczeństwo zarówno samych taksówkarzy, jak i pasażerów - dodał wiceminister.

Protest taksówkarzy

Przed budynek Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa przed południem przyjechało kilkadziesiąt taksówek; wszystkie miały włączone głośno klaksony.

Przewodniczący Związku Zawodowego Taksówkarzy "Warszawski Taksówkarz" Jarosław Iglikowski uważa, że w Warszawie problem nielegalnych - jego zdaniem - przewoźników istnieje od 7-8 lat, a w stolicy takich nielegalnych - jak mówił - firm działa około 30. - Składamy petycję, bo chcemy, aby rząd ten problem rozwiązał. Wydaje się, że obecny rząd chce nam pomóc, ale my nie mamy już siły i dlatego zdecydowaliśmy się na taki ruch - tłumaczył. Zapowiedział, że jeśli problem nie zostanie rozwiązany, to taksówkarze rozważą inne formy protestu. - Albo oddamy licencje i będziemy jeździć nielegalnie, albo będziemy blokować miejsca, typu lotniska czy autostrady - powiedział. Zapewnił, że w planach protestu nie ma blokowania miast.

Nielicencjonowane przewozy

Taksówkarze uważają, że realnym zagrożeniem dla ich bytu są przewoźnicy, którzy ignorują polskie przepisy. Ich zdaniem na rynku działają również nielegalne korporacje taksówkowe. Przewoźnicy, którzy wręczyli w środę petycję w ministerstwie twierdzą też, że są podmioty, które oferują swoje usługi za pośrednictwem aplikacji mobilnych nie posiadając przy tym licencji, czy zarejestrowanej działalności gospodarczej. Według taksówkarzy ostatnio działalność firm świadczących nielicencjonowane przewozy nie jest już ukrywana, gdyż niektóre podmioty wręcz reklamują swoje usługi. Taksówkarze twierdzą też, że zjawisko nielicencjonowanych przewozów osób nie jest już marginalne, a przybiera na sile i staje się masowe. Według szacunków taksówkarzy nielegalny proceder przewozu osób może świadczyć w kraju nawet kilkadziesiąt tysięcy kierowców.

Autor: gry / Źródło: PAP