Taksówkarze idą do sądu z Uberem. Chcą zakazu działalności w Polsce

Moto

ShutterstockTaksówkarze chcą zakazać działalność Ubera

Taksówkarze walczą o sądowy zakaz działalności Ubera. Dziś w południe złożą w tej sprawie pozew do sądu. Ich zdaniem Uber jest nie tylko aplikacją, ale i pracodawcą, więc musi dostosować się do polskiego prawa.

Związek Zawodowy "Warszawski Taksówkarz" oraz NZSS "Solidarność" Taksówkarzy złożą dziś do wydziału gospodarczego warszawskiego sądu okręgowego wniosek o sądowy zakaz - nielegalnej ich zdaniem - działalności firmy Uber. Swój wniosek taksówkarze opierają na art. 3 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Mówi on, że "czynem nieuczciwej konkurencji jest działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeśli zagraża lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta".

Nie spełnia wymogów?

Uważają oni, że amerykańska firma, która poprzez platformę technologiczną "łączy" pasażerów chcących przejechać z punktu A do punktu B z kierowcami oferującymi swoje usługi, łamie prawo, bo jest nie tylko aplikacją, ale również pracodawcą. Zatem powinna - według wnioskodawców - dostosować się do polskiego prawa.

- Usługi taksówkarskie nie różnią się od usług świadczonych przez firmę Uber. Zatem nie powinny różnić się też pod względem wymogów stawianych nam przez prawo. Chodzi o licencje, badania lekarskie kierowców, ubezpieczenia oraz kasy fiskalne - mówi tvn24bis.pl Jarosław Iglikowski, szef ZZ "Warszawski Taksówkarz". - Działalność przewozowa Ubera jest nielegalna, bo nie spełnia ustawowych wymagań prawnych. Uber pobierając od każdego przejazdu 25 proc. czerpie zyski z nielegalnej działalności i w ten sposób łamie prawo - wyjaśnia Iglikowski.

Przypomina również, że podobne wnioski trafiały już do sądów m.in. we Włoszech, w Hiszpanii, czy Francji. Dodaje też, że korzystny dla taksówkarzy wyrok zapadł już m.in. w Niemczech.

Korzystne opinie

W sądzie taksówkarze chcą powołać się na opinie mazowieckiego Inspektora Transportu Drogowego oraz naczelnika warszawskiego Urzędu Kontroli Skarbowej, czyli urzędów, które sprawdzają przewoźników. - Kolejne kontrole kierowców Ubera kończą się wysokimi grzywnami (nawet do 10 tys. zł), bo jeżdżą oni bez licencji. Urzędnicy wielokrotnie wypowiadali się na naszą korzyść, dlatego liczymy, że ich stanowisko pomoże nam uzyskać przed sądem wydanie zakazu - mówi Iglikowski.

Uber się nie boi

Kacper Winiarczyk, dyrektor generalny Ubera w Polsce uważa, że pozew taksówkarzy jest "zupełnie bezpodstawny i w żaden sposób nie wpłynie na działalność firmy i rozwój firmy w Polsce". - Uber to aplikacja mobilna, która w Europie działa na podstawie dyrektywy unijnej o usługach w społeczeństwie informacyjnym z 2000 r. Jako firma jesteśmy dostawcą rozwiązania technologicznego, podobnie jak wielu innych pośredników cyfrowych - platform zakupowych czy tych służących do wynajmu noclegów. W tym modelu Uber działa w ponad 500 miastach i 80 krajach na całym świecie - wyjaśnia tvn24bis.pl Kacper Winiarczyk. Uber działa w Polsce w siedmiu miastach. Z aplikacji korzysta ponad 300 tys. pasażerów i kilka tysięcy kierowców.

Autor: msz//bgr / Źródło: tvn24bis.pl

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock