Polacy szaleją "na zderzaku". Taka jazda będzie wkrótce karana

Moto

Jazda "na zderzaku" ma być karanaTVN Turbo
wideo 2/5

Niewielki odstęp od poprzedzającego auta, klakson i błyskanie "długimi". Taka ryzykowna jazda "na zderzaku" od 2019 roku ma być karana. Nad zaostrzeniem przepisów pracuje resort infrastruktury. Materiał programu "Raport" w TVN Turbo.

Nie znamy jeszcze konkretnych propozycji nowych przepisów. W przyszłym roku ma je przedstawić Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, która działa przy ministerstwie infrastruktury.

Teraz za zbyt małą odległość możemy dostać mandat w wysokości nawet 500 zł. Ale tylko w jednej i w dodatku rzadko spotykanej na polskich drogach sytuacji - poza obszarem zabudowanym w tunelu o długości ponad 500 metrów.

- W zależności od tego, jakim pojazdem się poruszamy ta odległość pomiędzy pojazdami musi wówczas wynosić 50 lub 80 metrów - wyjaśnia młodszy aspirant Antoni Rzeczkowski z Komendy Stołecznej Policji.

We Francji za niezachowanie dystansu pomiędzy autami grozi mandat w wysokości 75 euro., w Niemczech - 200 euro. W tych krajach trzeba zachować odległość wynoszącą połowę prędkości, z jaką jedzie auto, czyli przy 120 km/h jest to 60 metrów.

Zasada trzech sekund

Zbyt mały odstęp od samochodów to nad Wisłą problem głównie autostrad i dróg ekspresowych. Wyczuć odpowiednią odległość może pomóc nam zasada trzech sekund.

- Jeżeli jesteśmy kierowcą samochodu i przed nami jedzie auto znajdujące się w jakimś charakterystycznym punkcie, np. mija latarnię to zaczynamy odliczać trzy sekundy. Jeżeli minęły trzy sekundy i my jesteśmy w tym miejscu charakterystycznym to znaczy, że mamy bezpieczną odległość między pojazdami. Jeżeli nie zdążyliśmy odliczyć trzech sekund to znaczy, że nie jedziemy bezpiecznie - wyjaśnia Marcin Grzebieluch ze Szkoły Bezpiecznej Jazdy Carevent.pl.

Jazda na "zderzaku" to stres dla kierowcy przed nami, dla nas samych i przy dużych autostradowych prędkościach spore ryzyko wypadku. - Pozbawiamy się szansy na jakąkolwiek reakcję. Jeżeli ta odległość jest zbyt mała i coś nas zaskoczy to czas naszej reakcji wynosi średnio od jednej do dwóch sekund - podkreśla Paweł Kopeć ze Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

W namierzaniu kierowców jeżdżących "na zderzakach" policji mają pomóc między innymi różnego rodzaju mierniki prędkości czy helikoptery. Ale wydaje się, że wyegzekwowanie tego przepisu będzie niezwykle trudne.

Autor: tol / Źródło: TVN Turbo

Źródło zdjęcia głównego: TVN Turbo