Europejski sektor motoryzacyjny ma problemy. Z danych Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM) wynika, że w ciągu ostatnich dwóch lat producenci części samochodowych na Starym Kontynencie zlikwidowali łącznie 104 tysiące miejsc pracy.
To nie tylko fabryki
Kazimierczak podkreślił, że liczby dotyczące sektora motoryzacyjnego należy jednak widzieć w szerszym kontekście.
- Bezpośrednio i pośrednio w samej produkcji w Europie jest 3,5 miliona miejsc pracy. Reszta miejsc pracy to marketing, handel, logistyka, dostawy. To ogromna branża. Europa - w tym Unia Europejska - nie może tego lekceważyć i musi działać szybko - mówił.
Jego zdaniem utrata 100 tysięcy miejsc pracy nie oznacza jeszcze konieczności rewolucyjnej restrukturyzacji, ale jest symptomem głębszej zmiany.
- Poziom produkcji i sprzedaży nie wrócił do poziomu sprzed pandemii, choć przemysł bardzo na to liczył. Producenci zaczynają się godzić z tym, że nigdy już nie wrócą. Ten bardzo napompowany balon branży motoryzacyjnej będzie musiał się skurczyć, bo jest w nim coraz mniej powietrza - wyjaśnił.
Czytaj też: "Czerwone" samochody wysłane do Europy na chwałę komunizmu
Małe i średnie firmy
Pewną nadzieją pozostaje restrukturyzacja dostawców i przestawienie produkcji na części do aut elektrycznych i hybrydowych, nawet jeśli "sprzedaż elektryków nie jest na takim poziomie, jak się spodziewano".
Ekspert zwrócił też uwagę, że obecna sytuacja może być szczególnie trudna dla małych i średnich firm. - Duzi dostawcy z jednej strony redukują zatrudnienie, z drugiej muszą inwestować w modernizację produktów i fabryk - dodał.
Czytaj też: Za pięć lat większości z tych marek nie będzie
Chiny wykorzystały szansę
Jak tłumaczył Kazimierczak, europejscy i amerykańscy producenci, chcąc odbudować zyski po pandemii, utrzymali wysokie ceny nawet po ustabilizowaniu łańcuchów dostaw. Tę sytuację wykorzystali chińscy producenci, wkraczając na rynek z tańszą ofertą.
- Chiny mają za sobą rekordowy rok: siedem milionów samochodów wyeksportowanych, z czego dwa miliony to pojazdy elektryczne i hybrydowe - mówił ekspert.
Na koniec Kazimierczak odniósł się także do niedawnego poluzowania unijnych limitów emisji, podkreślając, że obecne wymogi to wciąż "ogromne ograniczenie".
Autorka/Autor: BC/kris
Źródło: TVN24 BiS
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock