Samochody elektryczne zamiast spalinowych. Rekordowa sprzedaż

Chińskie samochody elektryczne
Szymon Kazimierczak: napompowany balon branży motoryzacyjnej musi się skurczyć
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Hauke-Christian Dittrich/dpa/PAP/EPA
Sprzedaż nowych samochodów elektrycznych pobiła historyczne rekordy w 37 państwach - poinformował japoński portal Nikkei Asia. Jest to wynik ucieczki konsumentów przed wysokimi cenami paliw spowodowanymi konfliktem na Bliskim Wschodzie.

Według danych grupy badawczej S&P Global Mobility, cytowanych we wtorek przez Nikkei Asia, miesięczne rekordy sprzedażowe padły w 28 państwach w marcu, w tym w Australii i Wielkiej Brytanii, oraz w dziewięciu w kwietniu, m.in. w Brazylii i na Filipinach.

W ocenie portalu "kryzys energetyczny uczynił je (samochody elektryczne - red.) bardziej atrakcyjnymi dla konsumentów, podkreślając, że dynamika przesiadania się do aut elektrycznych zmienia charakter z napędzanego regulacjami na rynkowy".

Samochody elektryczne podbijają rynek

Skokowy popyt odnotowano w Korei Południowej. W marcu i kwietniu łącznie sprzedaż wzrosła rok do roku o 140 proc., przekraczając 80 tys. sztuk. W tym samym dwumiesięcznym okresie w Azji Południowo-Wschodniej odnotowano wzrost o 40 proc. do 90 tys. aut, a w Unii Europejskiej rynek wzrósł o 40 proc.

Z kolei spadki zanotowano na rynku chińskim (o 8 proc. do 1,33 miliona pojazdów) oraz w USA (o 20 proc.). Mimo to, wyłączając oba te rynki, w pozostałych państwach łączna sprzedaż wzrosła o 50 proc.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna prognozuje, że obecne reakcje "ukształtują światowy rynek samochodowy na nadchodzące lata". Zmiany stwarzają szansę dla chińskich producentów, których eksport aut zelektryfikowanych wzrósł w samym kwietniu ponad dwukrotnie, osiągając 430 tys. sztuk.

W wyniku trwającej od 28 lutego wojny na Bliskim Wschodzie żegluga przez cieśninę Ormuz - którędy płynie 20 proc. światowych dostaw ropy i LNG - jest niemal całkowicie sparaliżowana, co doprowadziło do globalnego wzrostu cen paliw.

Źródło: PAP
Zobacz także: