Koniec oszustw przy sprzedaży aut? "Pomysł dobry, ale 30 lat za późno"

Moto

Klimek: korektę liczników wyssaliśmy z mlekiem matkitvn24
wideo 2/6

Od trzech miesięcy do nawet pięciu lat więzienia będzie groziło za każde "przekręcenie" licznika w samochodzie. Tak wynika z projektu przyjętego we wtorek przez rząd. - Kara jest duża, ale pytanie, jak to egzekwować. Nie jest łatwo sprawdzić, czy licznik jest cofnięty - ocenił Adam Klimek z TVN Turbo.

Ekspert podkreślił, że "pomysł z karaniem za cofaniem liczników jest dobry, ale (pojawił się - red.) 30 lat za późno". Jego zdaniem "korektę przebiegu wyssaliśmy z mlekiem matki".

- Pierwsze korekty następowały już w samochodach państwowych w latach 60., 70. ubiegłego wieku. Nagminne było to, że korygowało się przebieg "do przodu", żeby pozyskać jak najwięcej paliwa - tłumaczył.

Teraz liczniki koryguje się "do tyłu". - Proceder jest nagminny i na dużą skalę - podkreślił Klimek.

Przyjęty we wtorek przez rząd projekt nowelizacji ustawy Prawo o ruchu drogowym i ustawy Kodeks karny zakłada, że za każde "przekręcenie" licznika będzie groziło od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Odpowiadać za oszustwo ma zarówno ten, kto je zleca, jak i wykonawca, na przykład mechanik w warsztacie.

- Kara, jest duża, ale pytanie, jak to egzekwować. Nie jest łatwo sprawdzić, czy licznik jest cofnięty - powiedział Adrian Klimek.

Problemy ze sprawdzeniem

- Nie szukajmy w serwisach informacji, jaki ma przebieg samochód, bo to zawsze da się skasować, praktycznie bez śladu. Natomiast próbujmy analizować pewne rzeczy - radził Adam Klimek.

Pod uwagę weźmy auto, które ma rzekomo przejechane 50 tysięcy kilometrów, ale według producenta ma przeglądy co 30 tysięcy. - W sterowniku mamy informację, ile razy interwał przebiegu był kasowany. Na przykład na liczniku mamy 50 tysięcy, a w sterowniku zawarta jest informacja, że siedem razy był dokonany przegląd - wskazał gość TVN24.

Oznacza to, że auto ma przejechane nie 50 tysięcy kilometrów, a ponad 210 tysięcy.

Jednocześnie ekspert przypominał, że "nie tylko my korygujemy przebiegi, ale również sprzedawcy samochodów używanych za zachodnią granicą robią to nagminnie". - My to (dodatkowo - red.) "poprawiamy", więc samochody mają po 2-3 razy korygowane przebiegi - zwracał uwagę.

Ponadto, jak wskazał gość TVN24, niektórzy właściciele w Polsce, którzy mają firmy i dużo jeżdżą, robią co drugi przegląd w autoryzowanej stacji obsługi. - W tym momencie auto ma dwa razy mniejszy przebieg w momencie sprzedaży i ma wszystko udokumentowane. Bardzo trudno jest sprawdzić, czy samochód ma skorygowany przebieg - zwrócił uwagę Adam Klimek.

- Kary to jedna rzecz, a egzekwowanie tego będzie bardzo trudne - dodał.

Autor: mb//dap / Źródło: tvn24bis.pl

Źródło zdjęcia głównego: TVN Turbo