Ubyło 100 tysięcy miejsc pracy. Branża w kryzysie

shutterstock_1254454795
Ekspert: ryzyka związane ze zbieraniem danych przez samochody zidentyfikowali sami Chińczycy
Źródło: TVN24
Unijny przemysł motoryzacyjny jest coraz mocniej naciskany przez konkurencję z Azji, zwłaszcza z Chin. Dodatkowe wyzwanie to nowe amerykańskie cła. Bruksela widzi narastające problemy branży i wycofuje się z całkowitego zakazu sprzedaży samochodów spalinowych od 2035 roku.

Zgodnie z prawem unijnym od 2035 r. wszystkie nowe samochody sprzedawane w Unii Europejskiej miały być zeroemisyjne, co oznaczałoby całkowity brak silników spalinowych. W grudniu Komisja Europejska wycofała się jednak z tego pomysłu i zaproponowała nowelizację przepisów.

Coraz większy problem

Doszło do tego pod presją dużych krajów unijnych, które dostrzegają, że pogarszająca się sytuacja unijnego przemysłu motoryzacyjnego staje się coraz większym problemem społeczno-gospodarczym.

Zgodnie z nową propozycją od 2035 r. producenci samochodów musieliby osiągnąć cel redukcji emisji spalin o 90 proc., a pozostałe 10 proc. emisji musiałoby być kompensowane poprzez stosowanie stali niskowęglowej wyprodukowanej w UE lub e-paliw i biopaliw. Reuters określił projekt jako "największe odejście UE od polityki ekologicznej w ostatnich pięciu latach".

Za decyzją KE stoi chęć ochrony milionów miejsc pracy w sektorze, który boryka się z wieloma wyzwaniami, w tym z konkurencją ze strony Chin, nowymi cłami nałożonymi przez administrację prezydenta USA Donalda Trumpa oraz wymogami unijnej polityki klimatycznej.

Potężne redukcje

Według najnowszego raportu unijnej agencji badawczej Eurofound przemysł motoryzacyjny w UE zatrudnia bezpośrednio około 6 mln pracowników i kolejne 6 mln w branżach powiązanych.

Od 2019 r. tempo redukcji miejsc pracy w sektorze wyraźnie przyspieszyło. Tylko w 2024 r. i na początku 2025 r. ogłoszone przez europejskie firmy zwolnienia objęły około 100 tys. miejsc pracy.

Największe straty zatrudnienia odnotowano w krajach z silną pozycją największych europejskich producentów samochodów.

We Francji mówi się o strukturalnym spadku, a od 2019 r. redukcje dotknęły także Niemcy, Włochy oraz, w mniejszym stopniu, Hiszpanię. Państwa Europy Środkowo-Wschodniej – Czechy, Węgry, Polska, Rumunia i Słowacja – mierzą się z przenoszeniem produkcji poza UE, do krajów o niższych kosztach pracy.

Rośnie konkurencja z Chin

Dzieje się tak, bo w UE rośnie sprzedaż samochodów pochodzących z Chin, w tym elektrycznych (EV). W praktyce część takich aut na rynkach UE to nie tylko modele chińskich marek, lecz także pojazdy produkowane w Chinach dla marek zachodnich.

Dane z 2025 r. wskazują, że sprzedaż chińskich marek i importowanych EV rośnie szybciej niż u niektórych konkurentów, co przekłada się na coraz większą obecność tych aut w europejskich salonach i na drogach w UE. Wzrost importu chińskich "elektryków" skłonił UE do wprowadzenia wyższych ceł na chińskie auta elektryczne w 2024 r. Mimo to popyt na nie na Starym Kontynencie pozostał dość silny.

Chińskie samochody w Polsce w 2025 roku
Chińskie samochody w Polsce w 2025 roku

Poważne wyzwanie dla unijnej branży motoryzacyjnej stanowią również nowe amerykańskie cła w sektorze samochodowym, które znacząco podniosły koszty eksportu pojazdów z Europy do USA - jednego z kluczowych rynków zbytu dla europejskich producentów.

Jak podał Reuters, przykładowo eksport samochodów z Niemiec do USA spadł o ok. 15 proc. w pierwszych trzech kwartałach 2025 r., co pokazuje, że taryfy uderzają w europejskich producentów.

Choć w 2025 r. UE i USA zawarły porozumienie, na mocy którego taryfy na auta i części samochodowe zostały częściowo obniżone do 15 proc., to amerykańskie cła na stal i aluminium - kluczowe w produkcji samochodów - nadal obowiązują, wpływając na koszty produkcji i konkurencyjność eksportu.

Wyzwań jest więcej

Konkurencja ze strony Chin i USA to jednak nie jedyne wyzwania dla unijnego sektora. Jak podkreślił w tegorocznym raporcie Europejski Komitet Ekonomiczno-Społeczny, sektor motoryzacyjny przechodzi od mechaniki do elektroniki, od sprzętu do oprogramowania oraz od napędów konwencjonalnych do elektrycznych. To wszystko wymaga ogromnych inwestycji.

Produkcja samochodów elektrycznych wymaga też mniej pracy montażowej niż pojazdy spalinowe, co prowadzi do redukcji zatrudnienia w tradycyjnych zakładach. Jednocześnie UE jest w dużym stopniu zależna od importu baterii, surowców krytycznych oraz rozwiązań cyfrowych spoza Europy, w tym z Chin i USA. Do tego dochodzą wysokie ceny energii, znacznie wyższe niż w USA i Chinach koszty pracy oraz unijne regulacje dotyczące pomocy publicznej.

Zdaniem części analityków elektromobilność to jedyna szansa dla unijnego sektora motoryzacyjnego, nawet po złagodzeniu przepisów dotyczących zakazu dla aut spalinowych od 2035 r.

Inteligentne samochody - schemat SUV'a
Inteligentne samochody - schemat SUV'a

Trzeba się przestawić, aby przetrwać

Z nowego raportu przygotowanego przez T&E, organizację pozarządową zajmującą się polityką transportową i ochroną środowiska w Europie, wynika, że UE musi pilnie osiągnąć pozycję globalnego lidera w dziedzinie samochodów elektrycznych, aby tworzyć nowe miejsca pracy bezpośrednio w sektorze oraz branżach pokrewnych, takich jak akumulatory i ładowanie.

W podobnym duchu wypowiedzieli się eksperci think tanku Centre for European Reform. "Samochody przyszłości będą elektryczne nie ze względu na regulacje, ale dlatego, że wkrótce staną się znacznie tańsze. Żeby przetrwać, europejski przemysł motoryzacyjny musi szybciej przestawić się na produkcję wysokiej jakości, przystępnych cenowo i rentownych pojazdów elektrycznych" - napisali w swoim raporcie.

OGLĄDAJ: "Każdy w branży wiedział, do czego to zmierza". Zachód przespał zagrożenie chińskimi autami?
Debata

"Każdy w branży wiedział, do czego to zmierza". Zachód przespał zagrożenie chińskimi autami?

Debata
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Niewielkie i tanie samochody

Takie podejście zaczęła reprezentować też przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, która ogłosiła we wrześniu w Parlamencie Europejskim inicjatywę "Małe, przystępne cenowo samochody". Jej założeniem jest stworzenie i produkowanie w UE niewielkich, tanich samochodów elektrycznych.

- Miliony Europejczyków chcą kupować przystępne cenowo europejskie samochody. Dlatego powinniśmy inwestować w małe, tanie pojazdy, zarówno na rynek europejski, jak i w odpowiedzi na rosnące globalne zapotrzebowanie - powiedziała wówczas szefowa KE.

Eksperci - jak wskazał Reuters - zgadzają się, że chociaż droższe EV radzą sobie na rynku, brakuje łatwo dostępnych, tanich modeli. Inicjatywa Komisji ma być początkiem ożywienia dla sektora; czas pokaże, czy przyczyni się do tego unijne wsparcie.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Zobacz także: