Pierwszy elektryk Ferrari. Włoski producent pokazał supersamochód

Ferrari Luce
Elektryki kontra spalinowe
Źródło wideo: TVN24 BiS
Źródło zdj. gł.: ferrari.com
Ferrari zaprezentuje w poniedziałek swój pierwszy w pełni elektryczny samochód. Model Luce ma być próbą wejścia marki w nową erę motoryzacji w czasie, gdy część producentów aut sportowych wycofuje się z ambitnych planów dotyczących elektromobilności. Włoski producent liczy, że mimo braku charakterystycznego dźwięku silnika nadal uda się zachować emocje kojarzone z Ferrari.

Nowy model Ferrari nosi nazwę Luce - po włosku "światło". Czterodrzwiowy samochód osiąga prędkość maksymalną 310 km/h i będzie kosztował ponad 500 tys. euro.

Luce - elektryczny model Ferrari

Przy projekcie auta pracowało studio LoveFrom byłego projektanta Apple’a, Jony’ego Ive’a. Według źródeł Reutersa model ma większe rozmiary i wyraźnie różni się stylistycznie od dotychczasowych Ferrari.

- To ryzyko i pewnego rodzaju zakład - powiedział Phil Dunne z firmy konsultingowej Grant Thornton Stax. - Ale to dobra decyzja, ponieważ wyznacza kierunek - stwierdził.

Ferrari Luce
Ferrari Luce
Źródło zdjęcia: ferrari.com

Premiera modelu w Rzymie kończy wieloletnie przygotowania Ferrari do elektryfikacji. Firma rozwijała technologie hybrydowe już ponad dekadę temu w Formule 1, a pierwsze hybrydowe modele drogowe pojawiły się w 2019 roku.

Pod kierownictwem prezesa Benedetto Vigny Ferrari mocno inwestowało w elektromobilność. W Maranello powstał nawet nowy kompleks produkcyjny określany jako "e-building".

Ferrari wchodzi w rynek mimo słabego popytu

Premiera Luce odbywa się w czasie rosnących wątpliwości dotyczących elektrycznych samochodów sportowych. Reuters informował wcześniej, że Ferrari opóźniło plany dotyczące drugiego elektrycznego modelu co najmniej do 2028 roku z powodu słabego zainteresowania klientów.

Z kolei Lamborghini zrezygnowało z planów wprowadzenia elektrycznego modelu w 2030 roku, tłumacząc decyzję niewielkim popytem.

Ferrari Luce
Ferrari Luce
Źródło zdjęcia: Ferrari

Zdaniem Felipe Munoza z Car Industry Analysis Ferrari nie oczekuje, że Luce stanie się bestsellerem. Model ma być raczej pokazem możliwości marki w czasie, gdy chińscy producenci szybko rozwijają rynek efektownych samochodów elektrycznych.

Chiński BYD stworzył już elektryczny supersamochód Yangwang U9, który potrafi między innymi podskakiwać i wykonywać ruchy przypominające taniec.

- Być może dziś nie trzeba jeszcze mieć elektrycznego supersamochodu. Ale elektryfikacja zostanie z nami na długo i Ferrari musi wykonać ten ruch - musi zdefiniować, jak ma wyglądać luksusowa elektromobilność, zanim zrobi to ktoś inny - powiedział Munoz.

Największe wyzwanie? Zachować charakter Ferrari

Jednym z największych problemów dla Ferrari pozostaje przeniesienie charakteru marki do świata aut elektrycznych. Producent musi zmierzyć się z ograniczeniami baterii, które są ciężkie i nie oferują takich samych doznań jak tradycyjne silniki spalinowe.

Ferrari Luce
Ferrari Luce
Źródło zdjęcia: Ferrari

Dlatego Ferrari opracowało specjalny system dźwiękowy, który wzmacnia wibracje układu napędowego i tworzy charakterystyczne brzmienie elektrycznego Ferrari zamiast sztucznie imitować silnik spalinowy.

- Trzy rzeczy, które wszyscy kojarzą z Ferrari, to wygląd, dźwięk i odczucia z jazdy - powiedział Dunne. - Przejście na napęd elektryczny oznacza, że muszą osiągnąć to wszystko w zupełnie inny sposób.

Ferrari ograniczyło jednocześnie swoje wcześniejsze cele związane z elektromobilnością. Do 2030 roku auta w pełni elektryczne mają stanowić 20 proc. gamy producenta. Wcześniej firma zakładała poziom 40 proc.

Ferrari chce przyciągnąć młodszych klientów

Producent liczy, że Luce pomoże dotrzeć do nowego pokolenia zamożnych klientów, którzy są bardziej otwarci na samochody elektryczne. Dodatkowym argumentem pozostają wysokie ceny paliw związane z wojną z Iranem.

Prezes Benedetto Vigna już w lutym mówił o "bardzo pozytywnych" reakcjach pierwszych klientów. Firma rozpoczęła przyjmowanie zamówień przedpremierowych w marcu.

- Z pewnością ten model nie spodoba się całej bazie klientów Ferrari - powiedział Dunne. - Ale części z nich na pewno tak - zapewnia.

Źródło: Reuters
Zobacz także: