Pojechał do Czech i stracił tablice rejestracyjne. Wszystkiemu winien leasing

shutterstock_642096205
Wyłudzali leasingi. Wśród 79 podejrzanych policjanci, lekarze i pracownicy NIK
Źródło: TVN24
Jeden z użytkowników mediów społecznościowych udostępnił w ostatnich dniach film, na którym relacjonuje konfiskatę tablic rejestracyjnych auta, którym podróżował do Czech. Jak twierdzi - nie spowodował żadnego wykroczenia. "Uważajcie, jak jeździcie samochodami za granicę" - ostrzega. Wszystko odbyło się zgodnie z prawem.

Mężczyzna, który w sieci występuje jako Sołtys Polski, wybrał się do Czech na narty autem w leasingu na firmę. W trakcie powrotu został skontrolowany przez tamtejszą policję. - No i panowie zaczynają sprawdzać dokumenty samochodu - relacjonuje. - Okazuje się, że muszą mi zabrać tablice rejestracyjne z auta - mówi dalej.

- Pytam dlaczego. Przecież nawet mandatu nie dostaję. Nic nie zrobiłem. Nic nie zalegam - wyjaśnia dalej. Na filmie widzimy jednocześnie czeskie służby zdejmujące tablice rejestracyjne z auta, którym wybrał się w podróż.

Brak wykroczenia i utrata tablic

Jak relacjonuje dalej, policja w odpowiedzi informuje, go, że on nie zalega z mandatami i nic nie zrobił, "ale leasingodawca, czyli bank, ma w Czechach nieuregulowane mandaty innych kierowców". Użytkownik nie zdradza, który to bank.

Zaznacza jednak, że każdy samochód tego leasingodawcy, który wjedzie do Czech i będzie miał kontrolę, "będzie miał wstrzymane dokumenty". Jak relacjonuje dalej, policja dała mu możliwość uregulowania całej kwoty, którą zalega bank. Mógłby po powrocie do kraju ubiegać się o zwrot tej sumy. Wyjaśnił jednak, że chodzi o kwotę 140 tysięcy koron czeskich, co jest równowartością około 24 tysięcy złotych. - No nie, no nie zapłacę tego - mówi dalej. W związku z tym tablice rejestracyjne zostały skonfiskowane, co uniemożliwiło Polakowi dalszą podróż. Mężczyzna musiał pozostawić auto i wrócić do kraju innym środkiem lokomocji.

"Policjant ma prawo uniemożliwić kierowcy dalszą jazdę"

Czy czeskie przepisy pozwalają policji zatrzymać tablice auta w przypadku nieuregulowanych mandatów właściciela pojazdu, nawet jeśli kierowca o nich nie wiedział?

Jak czytamy na rządowej stronie "Polska w Czechach", "funkcjonariusze policji Republiki Czeskiej są upoważnieni do ściągania długów powstałych z tytułu nieopłacenia mandatów za naruszenie przepisów drogowych. Odzyskiwanie należności dotyczy mandatu nałożonego na kierowcę, jak i właściciela pojazdu i następuje w miejscu kontroli drogowej". Oznacza to, że jeśli mamy auto w leasingu, to liczą się zobowiązania firmy leasingującej, a nie nasze.

Dlatego warto, jak radzi strona internetowa Ministerstwa Spraw Zagranicznych, przed wyjazdem do Czech upewnić się, że firma, z której usług korzystamy, ma uregulowane zobowiązania.

Wyjaśniono, że "w przypadku nieuregulowania zaległej należności w miejscu kontroli, policjant ma prawo uniemożliwić kierowcy dalszą jazdę i zatrzymać dokumenty lub tablice rejestracyjne pojazdu".

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Zobacz także: