Nie tylko finansiści boją się Brexitu. Branża motoryzacyjna straciłaby miliardy

Moto

samochod mini londyn anglia shutterstock_163052924.jpg

Jeśli dojdzie do Brexitu mocno ucierpi przemysł motoryzacyjny na Wyspach i w Europie Zachodniej.

SMMT – brytyjska organizacja zrzeszająca producentów i sprzedawców samochodów podała, że aż 77 proc. jej członków opowiada się za pozostaniem UK w UE. Zaledwie 9 proc. uznaje, że Brexit byłby dla nich korzystny. Taki rozkład głosów wynika zapewne z faktu, że producenci doskonale zdają sobie sprawę z faktycznych konsekwencji opuszczenia UE.

Brytyjski przemysł motoryzacyjny to 800 000 miejsc pracy oraz 15,5 miliarda funtów rocznego wkładu w rodzimą gospodarkę. To tyle, co PKB Luksemburga oraz Bośni i Hercegowiny razem wziętych. Około 80 proc. całej produkcji tego sektora jest wysyłane poza Wyspy, z czego 60 proc. trafia na rynek UE. Odcięcie swobodnego dostępu do największego na świecie rynku zbytu byłoby zapewne druzgocące dla sektora. Swobodny przepływ pracowników, to kolejny powód, dla którego secesja z UE byłaby dla branży samochodowej bardzo kosztowna. Tańsza siła robocza z Europy Środkowej i Wschodniej zasila wiele zakładów.

Toyota już wysłała list do swoich pracowników w Wielkiej Brytanii, w którym informuje, że w przypadku Brexitu będzie zmuszona obciąć koszty lub podnieść ceny swoich samochodów. Japoński producent tylko w zeszłym roku w brytyjskiej fabryce położonej w Burnaston wyprodukował ponad 190 000 samochodów. 90 proc. aut produkowanych przez Toyotę w UK przeznacza się na eksport. Trzy czwarte z nich trafia na rynek Unii Europejskiej. „Kontynuacja brytyjskiego członkostwa w UE jest najlepsza z punktu widzenia funkcjonowania i długoterminowej konkurencyjności Toyota Motor Corporation” - napisał Tony Walker, zastępca dyrektora zarządzającego w liście otwartym do pracowników w Wielkiej Brytanii. Japoński koncert zainwestował w swoją obecność na wyspach ponad 59 miliardów dolarów.

Orędowników pozostania Wyspiarzy wewnątrz Unii jest więcej. Wystarczy wymienić Forda, BMW, Jaguar Land Rover Limited, czy Nissana.

„Wyjście z Unii Europejskiej byłoby wysoce szkodliwe i spowodowało drastyczny spadek konkurencyjności w Europie” - zaznaczył w liście do pracowników Ralf Speth – dyrektor generalny Jaguar Land Rover, największej pod względem liczby produkowanych aut firmy na Wyspach. „To nie jest wyłącznie ogląd sprawy z punktu widzenia pracodawcy, czy tzw. wielkiego biznesu. Takie przekonanie wyrażają również związki zawodowe, Wasza reprezentacja” - dodał Speth.

Z kolei dr Ian Robertson, członek zarządu BMW, jest zdania, że „dla Wielkiej Brytanii byłoby lepiej pozostać aktywnym i wpływowym członkiem Unii Europejskiej, kształtującym regulacje”.

Szacuje się, że efekty Brexitu byłyby dla branży motoryzacyjnej, nie tylko brytyjskiej, druzgocące. „Globalne zyski w przemyśle samochodowym mogą się zmniejszyć nawet o 9,1 miliardów dolarów” - szacuje Arndt Ellinghorst, analityk z Londyńskiej firmy doradczej - Evercore ISI. To tak jakby PKB prawie całej Mongolii zniknęło z kieszeni pracowników sektora motoryzacyjnego Wielkiej Brytanii. „Upadek oddziałów i zakładów motoryzacyjnych w Wielkiej Brytanii, spadek produkcji w Europie Zachodniej, to tylko niektóre konsekwencje Brexitu” - dodaje Ellinghorst.

Szacuje się, że rynek samochodów w UK, jeden z najbardziej zyskownych w Europie, mógłby się skurczyć o około 14 procent w przyszłym roku, gdyby doszło do wyjścia z UE.

Autor: Jakub Tomaszewski / Źródło: tvn24bis.pl