Drożej za każdy produkt w paczce. "Zmiany najmocniej odczują klienci Temu, Shein czy AliExpres"
Od 1 lipca 2026 r. znika zwolnienie z cła dla przesyłek o wartości do 150 euro sprowadzanych spoza Unii Europejskiej.
- Zmiany najmocniej odczują klienci Temu, Shein czy AliExpress, choć przepisy obejmują wszystkie przesyłki spoza UE - zauważył Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy Infaktu.
Cło na paczki z Chin od 1 lipca 2026 roku. Ile wyniesie
Juszczyk wyjaśnia, że "przez dwa lata - do 1 lipca 2028 r. - obowiązywać będzie ryczałtowe cło trzy euro, czyli ok. 13 zł".
- Co istotne, wprowadzona opłata trzy euro nie będzie naliczana od całej paczki. Opłatę nalicza się od każdej pozycji towarowej, czyli od każdego kodu celnego w przesyłce. A pozycja to zgodnie z wyjaśnieniem KAS (Krajowej Administracji Skarbowej - red.) jeden lub więcej towarów o tej samej klasyfikacji taryfowej (kodzie celnym), opisie i pochodzeniu - zaznacza doradca podatkowy Infaktu.
Jak dodaje, "oznacza to, że trzy identyczne bawełniane koszulki to jedna pozycja - 3 euro. - Ale koszulka bawełniana, sweter wełniany i etui na telefon to trzy różne pozycje i już 9 euro. Liczy się więc nie liczba sztuk czy linii na rachunku, lecz liczba różnych kodów celnych w przesyłce. Przy mieszanych, drobnych koszykach cło potrafi przewyższyć wartość samego towaru - mówi.
Kto uniknie zapłaty nowego cła?
Doradca podatkowy zaznacza jednak, że "towary wysyłane z magazynów już położonych w UE nową opłatą nie będą objęte". - A to może być dla platform silna zachęta do przenoszenia logistyki bliżej klienta. Dla konsumenta praktyczny wniosek jest prosty: po 1 lipca opłaca się raczej zamawiać więcej produktów tej samej kategorii w jednej paczce, niż mieszać różne towary - komentuje Juszczyk.
Zaznacza także, że "cło nie zastępuje VAT" . - Ten rozliczany jest osobno - podkreśla.
Doradca podatkowy: od listopada 2026 kolejna opłata
Juszczyk podkreśla, że "to dopiero początek, gdyż od listopada 2026 r. dojdzie unijna opłata manipulacyjna, więc małe paczki z Azji będą jeszcze droższe".
- Docelowo, wraz z uruchomieniem unijnego systemu danych celnych, próg 150 euro ma zniknąć całkowicie, a cło będzie pobierane według standardowych stawek już od pierwszego euro wartości towaru - wyjaśnia.
- Innymi słowy, dzisiejsza zmiana to nie koniec, lecz pierwszy etap większej reformy unijnego systemu celnego. Firmy z Polski sprzedające w Unii Europejskiej mogą na tym skorzystać, gdyż w pewnym stopniu wyrównują się warunki konkurencji, które przez lata były wykrzywione na korzyść platform spoza Wspólnoty - dodaje Juszczyk.
Tanie zakupy z Chin będą droższe
Jak wyjaśnia Juszczyk, "dotychczas przesyłki o wartości do 150 euro sprowadzane spoza Unii Europejskiej były całkowicie zwolnione z cła". - To tak zwane zwolnienie de minimis. Wprowadzono je po to, by nie obciążać administracji celnej obsługą milionów drobnych paczek, w których cło i tak byłoby groszowe. W praktyce stało się jednak furtką - zaznacza.
- Pozwalało to sprowadzać tanie produkty, głównie z Chin, bez obciążeń, którym podlegali europejscy importerzy i sklepy. Komisja Europejska uznała, że w czasach elektronicznych zgłoszeń celnych argument o "nadmiernym obciążeniu administracji" stracił sens. W zasadzie dane o każdej przesyłce są już dostępne cyfrowo - wyjaśnia Juszczyk.
Jak dodaje, "w 2024 roku do UE trafiło około 4,6 miliarda takich małych paczek - niemal dwa razy więcej niż rok wcześniej". - Polska jest trzecim rynkiem chociażby Temu w Europie, a z platformy korzysta ponad 13 milionów użytkowników. Unia argumentuje, że dotychczasowe zwolnienie było nadużywane właśnie przez zaniżanie wartości i sztuczne dzielenie zamówień. A to uderza w konkurencyjność europejskich firm - kwituje Juszczyk.