Koniec podatkowego bufora. Obniżenie kwoty ryczałtu to nie wszystko

pieniadze zloty pln kalkulator shutterstock_2633375807
Kto ile zyska na zmianach PIT? Analiza Bartłomieja Ślaka
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Obniżenie limitu ryczałtu do 250 tysięcy euro i objęcie nadwyżki ponad 300 tysięcy euro stawką 17 procent może szczególnie dotknąć firmy o wysokich obrotach i niskiej marży - ocenił doradca podatkowy inFakt Piotr Juszczyk, komentując rządową propozycję zmian podatkowych. Obecnie podatnik traci prawo do tej formy opodatkowania dopiero w roku następującym po przekroczeniu dopuszczalnej kwoty przychodów.

W ubiegłym tygodniu premier Donald Tusk i minister finansów Andrzej Domański zapowiedzieli pakiet zmian podatkowych. Wśród propozycji znalazły się m.in. podniesienie granicy pierwszego progu podatkowego, wprowadzenie nowej stawki PIT, a także podwyższenie daniny solidarnościowej oraz stawki CIT dla podatników osiągających przychody powyżej 50 mln euro.

Jedna z najważniejszych zmian z punktu widzenia przedsiębiorców dotyczy jednak ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych. Rząd chce obniżyć limit pozwalający na korzystanie z tej formy rozliczenia z obecnych 2 mln euro do 250 tys. euro.

Projekt przygotowany przez Ministerstwo Finansów zakłada tym samym powrót do limitu obowiązującego przed 2021 r. Przedsiębiorca, którego przychody przekroczą 250 tys. euro, straci prawo do ryczałtu od początku kolejnego roku podatkowego. Będzie wówczas musiał przejść na opodatkowanie według skali podatkowej albo wybrać podatek liniowy.

Dwa limity dla ryczałtu zamiast jednego

Jak zauważył Piotr Juszczyk, doradca podatkowy inFakt, w komentarzu przekazanym redakcji tvn24.pl, najistotniejszą zmianą może być nie samo obniżenie limitu, lecz wprowadzenie dodatkowego progu w wysokości 300 tys. euro.

Po jego przekroczeniu nadwyżka przychodów uzyskanych w danym roku miałaby zostać objęta stawką 17 proc. Byłaby ona stosowana niezależnie od stawki ryczałtu, według której przedsiębiorca rozliczał się wcześniej.

- Dziś przekroczenie limitu przychodów w trakcie roku nie powoduje natychmiastowych konsekwencji podatkowych. Przedsiębiorca do końca roku nadal rozlicza się ryczałtem według dotychczasowej stawki, a prawo do tej formy opodatkowania traci dopiero od 1 stycznia kolejnego roku - wyjaśnił Juszczyk.

Jak podkreślił, obecne rozwiązanie stanowi dla przedsiębiorców swoisty bufor bezpieczeństwa. Nawet wyjątkowo dobry rok nie prowadzi bowiem do zmiany zasad opodatkowania w trakcie jego trwania.

- Projekt wprowadza twardy próg 300 tysięcy euro. Po jego przekroczeniu każda kolejna złotówka przychodu ma zostać objęta stawką 17 procent. Dla przedsiębiorcy stosującego wcześniej stawkę 3, 5,5 czy 8,5 procent oznacza to bardzo wyraźny wzrost obciążenia - wskazał doradca podatkowy inFakt.

Jak ma działać stawka 17 procent?

Zgodnie z projektem przychody z większości rodzajów działalności opodatkowanych ryczałtem mają być sumowane w trakcie roku. Dotyczy to m.in. działalności objętej stawkami 15, 14, 12, 10 oraz 8,5 proc. Wyjątkiem ma być najem prywatny.

Po przekroczeniu łącznego progu 300 tys. euro nadwyżka przychodów byłaby do końca roku opodatkowana stawką 17 proc., zamiast stawką właściwą dla danego rodzaju działalności. Jeżeli roczne przychody przedsiębiorcy przekroczyłyby 250 tys. euro, od początku następnego roku straciłby on prawo do ryczałtu.

- Powstanie zatem sytuacja, w której limit uprawniający do ryczałtu będzie wynosił 250 tysięcy euro, ale podwyższona stawka zacznie obowiązywać dopiero po przekroczeniu 300 tysięcy euro. Ustawodawca pozostawia w ten sposób bufor w wysokości 50 tysięcy euro - zauważył ekspert.

W praktyce przedsiębiorca, którego przychody przekroczą 250 tys. euro, ale nie osiągną 300 tys. euro, będzie mógł do końca danego roku rozliczać się według dotychczasowej stawki ryczałtu.

Coraz więcej przedsiębiorców przekracza limit

Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że liczba podatników rozliczających się ryczałtem, których przychody przekroczyły 250 tys. euro, wzrosła z około 8,7 tys. w 2021 r. do 42,9 tys. w 2024 roku.

Zdaniem Juszczyka podwyższona stawka może szczególnie mocno uderzyć w firmy osiągające wysokie obroty, ale działające na niskiej marży. Dotyczy to m.in. przedsiębiorców z branży handlowej i budowlanej, którzy obecnie korzystają ze stawek wynoszących odpowiednio 3 lub 5,5 procent.

Ryczałt jest podatkiem od przychodu, a nie od dochodu. Oznacza to, że przedsiębiorca nie może pomniejszyć podstawy opodatkowania o koszty prowadzenia działalności. W przypadku firm niskomarżowych objęcie części przychodów stawką 17 proc. może więc prowadzić do znacznego wzrostu faktycznego obciążenia podatkowego.

Ekspert: lepiej zrewidować stawki ryczałtu

W ocenie Juszczyka dyskusja o zmianach nie powinna ograniczać się wyłącznie do wysokości limitu przychodów.

- Ryczałt jest prostą i przejrzystą formą opodatkowania, a właśnie ta prostota stanowi jego największą wartość dla mniejszych przedsiębiorców. Nie powinien być więc nadmiernie ograniczany - ocenił ekspert inFakt.

Jego zdaniem większym problemem są stawki ryczałtu, które nie zawsze odpowiadają obecnym realiom gospodarczym i rzeczywistej rentowności poszczególnych branż. W niektórych przypadkach mogą one zapewniać przedsiębiorcom nieuzasadnioną przewagę w porównaniu z innymi formami opodatkowania.

- Zamiast drastycznie obniżać limit i wprowadzać stawkę 17 procent od nadwyżki przychodów, rozsądniej byłoby przeanalizować i zrewidować same stawki ryczałtowe. Powinny one lepiej odzwierciedlać rentowność poszczególnych rodzajów działalności - stwierdził Juszczyk.

Źródło: tvn24.pl
Zobacz także: