Rząd dopłaci do rachunków za prąd. Ale podwyżki i tak odczujemy

Dla firm

Barłomiej Derski o wzroście cen prądu
wideo 2/5

Wzrost cen prądu wydaje się nieunikniony. Choć minister energii zapewnia, że gospodarstwa domowe tego nie odczują, to na wyższe rachunki muszą się przygotować przedsiębiorcy i samorządy. Materiał z programu "Polska i Świat" w TVN24.

Minister energii Krzysztof Tchórzewski obiecał właśnie rekompensaty za wzrost cen energii dla gospodarstw domowych. Inaczej niż wcześniej zakładał, będą to rekompensaty dla wszystkich gospodarstw, bez względu na dochód.

- Praktycznie ma to wyglądać tak, że rachunek się nie zmieni, rozliczenia będą dokonywać dostawcy. To będą dopłaty, które zostaną ujęte w budżecie, powstanie fundusz, z którego to będzie rozliczanie - mówił minister w rozmowie z PAP. - Rachunek się nie zmieni, odbiorca dostanie taki sam rachunek, zapłaci tyle samo - podkreślił.

Ale to, że podwyżki cen prądu nie dotkną większości obywateli jest myśleniem iluzorycznym. Podwyżek cen spodziewają się pracownicy mniejszych przedsiębiorstw, między innymi zakładów fryzjerskich, czy pralni.

Podwyżki cen prądu

W pralni prąd kosztuje miesięcznie około 2 tysięcy złotych, zakładając, że rachunki wzrosną o 30 procent - to firma zapłaci miesięcznie o 600 złotych więcej. A to może się przełożyć na wzrost cen usług.

Znacznie wyższy koszt poniosą też gigantyczne firmy albo samorządy.

W Warszawie tylko oświetlenie dróg, mostów, a także prąd dla sygnalizacji kosztuje prawie 40 milionów złotych rocznie. - Szacujemy, że wzrost energii dla nas, jako dla jednostki miejskiej wzrośnie o około 30 procent, w związku z tym będziemy zmuszeni zapłacić około 10 milionów więcej za energię elektryczną - mówi Karolina Gałecka z Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie.

A jeśli gdzieś trzeba dołożyć, to skądś trzeba zabrać. Na co zabraknie pieniędzy tego dowiemy się z czasem. Na razie niewiele można zrobić. - Jeżeli zmienimy operatora, to dużo na tym nie oszczędzimy, dlatego że sam prąd jest wytwarzany w bardzo podobny sposób - wyjaśnia Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego. Czyli z węgla, na który stawia polski rząd, a od którego Unia Europejska odchodzi.

Odejście od węgla

- Zapłacimy za nadwyżki zielonej energii, które zostały wyprodukowane w innych krajach europejskich, tylko dlatego że w Polsce odnawialne źródła energii się nie rozwinęły ze względu na politykę Ministerstwa Energii - mówi Paweł Szypulski z Greenpeace Polska.

Minister energii twierdzi, że rozwój na przykład energetyki wiatrowej jest w Polsce niemożliwy ze względów społecznych. Zamiast tego chce stawiać na energetykę jądrową, o czym Tchórzewski mówił we wtorek podczas kongresu World Nuclear Spotlight Poland.

- Chcemy w naszym miksie widzieć energię jądrową. Polityka klimatyczna wymusza dalszy spadek udziału węgla w produkcji energii elektrycznej. W Polsce spotyka się to jednocześnie z rosnącym zapotrzebowaniem na energię - powiedział szef ME.

Zdaniem ekonomisty profesora Witolda Orłowskiego, "nie przygotowujemy się do tego, że energia będzie coraz droższa". - Ten kto będzie korzystał z węgla, będzie płacił coraz więcej. Są nawet takie prognozy mówiące, że za 10 lat (Polska - red.) może mieć już najwyższe ceny energii w Europie - wskazuje.

Autor: mb / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock