Obawiają się strategii ochrony obszarów wodno-błotnych. "Cyniczny zamach na polskie rolnictwo"

Spotkali się w siedzibie izby rolniczej
Dariusz Modzelewski, wójt gminy Rutki: zlikwidowanie lub zalanie tych łąk spowoduje dużą biedę w mojej gminie
Źródło: TVN24
Przedstawiciele organizacji rolniczych z Podlasia protestują przeciw rządowym planom. Chodzi o projekt strategii ochrony obszarów wodno-błotnych. Rolnicy boją się, że jeśli nie sprzedadzą swoich łąk na cele przyrodnicze, będą im one odbierane. Współautor strategii oraz przedstawiciele ministerstwa studzą jednak emocje. Bo chodzi o umożliwienie przejmowania np. przez parki narodowe ziem należących do innych podmiotów państwowych, np. Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. A nie gruntów prywatnych.

- Zlikwidowanie lub zalanie tych łąk spowoduje – kolokwialnie mówiąc – dużą biedę w mojej gminie - powiedział przed kamerą TVN24 Dariusz Modzelewski, wójt gminy Rutki.

Przybył na spotkanie w siedzibie Podlaskiej Izby Rolniczej w podbiałostockich Porosłach. Zebrali się tam przedstawiciele organizacji i związków rolniczych zaniepokojonych projektem strategii ochrony obszarów wodno-błotnych.

Spotkali się w siedzibie izby rolniczej
Spotkali się w siedzibie izby rolniczej
Źródło: TVN24

Uważają, że skutki ekonomiczne strategii będą katastrofalne

Dokument został zamieszczony na stronie Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Stanowi, jak czytamy w komunikacie, realizację jednego ze stu konkretów rządu - programu odtwarzania torfowisk i mokradeł z uwzględnieniem interesów rolników.

Jak stwierdziła Podlaska Izba Rolnicza w podpisanej przez uczestników spotkania petycji skierowanej do rządu, "to nie strategia ochrony, lecz cyniczny zamach na polskie rolnictwo".

W petycji czytamy też o tym, że projekt "pomija rzetelną analizę katastrofalnych skutków ekonomicznych: 1 ha użytków zielonych daje 8-12 tys. zł paszy rocznie, a blokada koszenia i wypasu tnie produkcję mleka o 30-40 proc., wymuszając likwidację stad, upadek mleczarni i masowe bezrobocie".

Niepokojący fragment o "przejmowaniu" gruntów oraz mapka

- Szczególnie niepokojący jest zapis na 80. stronie projektu strategii, w którym jest mowa o postulacie wprowadzenia zmian w prawie, które dawałyby możliwość "Lasom Państwowym, RDOŚ, Wodom Polskim i parkom narodowym przejmowania lub wykupu gruntów na cele ochrony przyrody". Czyli mówiąc inaczej, jeśli któryś z rolników nie chciałby sprzedać swojej ziemi, zostałaby ona przejęta bez jego zgody. Zapewne na podstawie jakiejś specustawy – mówi w rozmowie z tvn24.pl Anna Pietraszewicz z Podlaskiej Izby Rolniczej.

Niepokój wywołała też mapka na 120. stronie dokumentu, na której widać, że lwia część terenów przeznaczonych na tzw. obszary pilotażowe, na których wdrażana ma być strategia, leży właśnie w obrębie województwa podlaskiego.

- Niektóre województwa nie mają żadnych zaznaczonych terenów, niektóre mają, ale jest ich niewiele, a u nas jest bardzo dużo. A wiadomo, że jeśli dojdzie do wywłaszczeń czy nawet dobrowolnej sprzedaży, to otrzymane przez rolników pieniądze się "rozejdą", a powrotu do hodowli zwierząt już na tych terenach nie będzie – zaznacza Pietraszewicz.

Współautor strategii: będą duże pieniądze na rozwiązywanie konfliktów

Współautor projektu strategii dr hab. Wiktor Kotowski z Państwowej Rada Ochrony Przyrody (to ciało doradcze ministerstwa) komentuje, że mapka nie powinna niepokoić, ale wręcz cieszyć rolników.

- Oznacza, że właśnie na zaznaczone tereny skierowane będą duże pieniądze na rozwiązywanie konfliktów między rolnictwem, a ochroną mokradeł – mówi. 

Nie będzie żadnych wywłaszczeń

Uspokaja też, że na podstawie strategii nie będzie prowadzonych żadnych wywłaszczeń i nikt nie planuje przejmować za pomocą specustawy terenów potrzebnych na odtwarzanie mokradeł.

- W cytowanym fragmencie ze strony 80. projektu chodzi o danie możliwości Lasom Państwowym czy też parkom narodowym na przejmowanie osuszonych torfowisk należących do takich podmiotów państwowych jak Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolniczego czy też rolnicze instytuty naukowe, które mają w swoich zasobach grunty Skarbu Państwa. W żadnym razie nie ma tu mowy o przejmowaniu działek prywatnych – zaznacza dr Kotowski.

Wpis można poprawić

Dodaje, że to dobrze, iż rolnicy zwrócili uwagę na ten wpis w dokumencie.

- Jeśli rolnicy zrozumieli ten fragment w ten sposób, że będzie im zabierana ziemia, to nic dziwnego, że się wzburzyli. Ale po to są właśnie konsultacje społeczne. Jeśli jest to niedopowiedziane w projekcie, należy to poprawić – mówi nasz rozmówca.

Według niego, rolnicy powinni skupić się na lobbowaniu w sprawie jak najwyższych pieniędzy dla tych, którzy zdecydują się na podniesienie poziomów wody poprzez budowę zastawek na rowach odwadniających.

- Walka z projektem nie ma większego sensu. Jednym z jego najważniejszych celów jest adaptacja do zmian klimatu, czyli przeciwdziałanie suszy, co jest w interesie rolników. Większość łąk na Podlasiu ma obecnie skrajnie przesuszony torf – zaznacza przyrodnik.

Dobrowolność i zachęty finansowe dla rolników

O tym, że strategia nie przewiduje żadnych wywłaszczeń potwierdza też biuro prasowe Ministerstwa Klimatu i Środowiska.

"Realizacja działań powinna być przeprowadzona przede wszystkim w dobrowolnych programach przewidujących zachęty finansowe dla rolników" – czytamy mailu.

Ministerstwo informuje nas też, że jeśli rolnicy nie zdecydują się na dobrowolną sprzedaż po celach rynkowych, będą mieć możliwość przystąpienia do dobrowolnych programów wsparcia w ramach WPR (Wspólnej Polityki Rolnej).

Wymiana zdań na platformie X

"Rezygnacja lub ograniczenie odwadniania gruntów organicznych leży w interesie rolników (ochrona gleby, ochrona przed suszą) i społeczeństwa (ochrona zasobów wody, zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych, zmniejszenie obciążenia budżetu państwa z tytułu odszkodowań za skutki suszy w rolnictwie)" – podkreśla ministerstwo. 

Natomiast na platformie X pisze, że "Żadnych wywłaszczeń i żadnego przymusu - jasne zasady i pełna dobrowolność".  

Co potwierdza, również na X, wiceminister Mikołaj Dorożała, który (odnosząc się do wpisu Jacka Zarzeckiego, wiceprzewodniczącego Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny, który stwierdził m.in. że "polskie rolnictwo zniszczy ekstremizm") podkreślił, że "strategia obszarów wodno-błotnych niczego nie nakazuje".

W podobnym tonie utrzymana jest też odpowiedź, którą ministerstwo wysłano na pismo złożone przez Podlaską Izbę Rolniczą. Czytamy w niej, że "Co istotne, przyjęcie strategii nie przesądza o realizacji działań w niej ujętych. Strategia wytycza jedynie preferowane kierunki działań, do których realizacji powinny dążyć organy i jednostki wskazane w Strategii, zgodnie z ich możliwościami organizacyjnymi i finansowymi, w zmieniających się warunkach społecznych, prawnych, ekonomicznych i politycznych".

Pieniądze można przeznaczyć na dokupienie gruntów gdzie indziej

Cytowany wcześniej dr Kotowski komentuje, że właśnie na łagodzenie konfliktów będą przeznaczone środki, o które zabiega ta strategia.  

- Rolnik, który uzyskałby dopłaty z użytkowania łąk, na których podwyższono poziom wody, mógłby przeznaczyć te pieniądze chociażby na dokupienie gruntów gdzie indziej - zaznacza dr Kotowski. 

Klatka kluczowa-247539
Wojciech Łuba, rolnik: w strategii nie ma środków na renowację urządzeń melioracyjnych
Źródło: TVN24

Rolnik: na Podlasiu trudno o kupno ziemi

Wojciech Łuba, rolnik z miejscowości Kałęczyn-Walochy w gminie Rutki, komentuje, że to nie takie proste.

- Gdybym np. zdecydował sią na sprzedaż łąk na cele przyrodnicze, z pewnością nie uzyskałbym ceny rynkowej, bo wyceny robiłby rzeczoznawca. A potem gdybym chciał kupić działki gdzie indziej płaciłbym ceny rynkowe. A te są takie, że grunty kosztują nawet 300 tys. zł za hektar. Poza tym na Podlasiu trudno o kupno ziemi. Tutaj raczej szuka się do kupienia, a nie sprzedaje – mówi.

Klatka kluczowa-247528
Tomasz Gołaszewski, rolnik: strategia nie uwzględnia tego, żeby zachować intensywne rolnictwo na tych terenach
Źródło: TVN24

Lepiej postawić na renowację urządzeń melioracyjnych

Według niego rząd zamiast przeznaczać pieniądze na zalewanie łąk powinien wydawać je na renowację urządzeń melioracyjnych, które np. na terenie Bagna Wizna (tam ma swoje łąki) pamiętają lata 50. ubiegłego wieku.

- Dzięki renowacji tych urządzeń (czyli udrożnieniu rowów melioracyjnych i odbudowie zastawek na tych rowach) bylibyśmy w stanie magazynować wodę, wtedy kiedy jest taka potrzeba, a gdy przyszedłby czas, żeby wjechać na łąki i je skosić, odwodnić teren. Obecne działania ministerstwa prowadzą do zniszczenia rolnictwa – zaznacza rolnik.

Natomiast jeśli chodzi o sformułowanie "przejmowanie" gruntów, które zostało użyte w projekcie strategii, powinno być one – według niego – doprecyzowane.

- Żeby nikt nie mógł później wykorzystać nieprecyzyjnego sformułowania do przejmowania prywatnych działek – uważa.  

Jak wynika z informacji podawanych przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska, przyjęcie strategii planowane jest na 2027 rok.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: