- Oprócz białoruskiego muzyka do wsi sprowadził się też emerytowany żołnierz, który kupił tu działkę i postawił dom. Przyjeżdża raz na jakiś czas. Podobnie jak Michał Michalak z Pabianic, który zamierza przenieść się do Ozieran na stałe, a o "akcji osiedleńczej" dowiedział się w internecie.
- Kolejne osoby, które zamierzają się sprowadzić to małżeństwo z Niemiec planujące postawić tu jurtę oraz artystka z Wielkopolski, która chce tworzyć w Ozieranach muzykę. Będzie sąsiadem Yauhenija.
- Akcja przyniosła też taki skutek, że znalazły się osoby, które "zarażone" w Ozieranach klimatem Podlasia osiadły w pobliskich miejscowościach. W końcu nie wszędzie po wsiach grasuje, tak jak tutaj, niesforny skrzat Ąpij.
- O całej akcji dowiedziałem się z mediów. Przeczytałem artykuł, w którym była mowa o tym, że można tu przyjechać i zajmować się twórczością - mówi Yauheni Kuchmeino, białoruski muzyk, który jest jednym z pierwszych nowych osadników w Ozieranach Małych w powiecie sokólskim.
W lutym do tej niewielkiej miejscowości tuż przy granicy z Białorusią zapraszał sołtys Leszek Skrodzki. Pisał na Facebooku, że "warto tu być i bez wehikułu czasu delektować się sielanką dziadków i pradziadków". Udzielił też sporo wywiadów, w których mówił, że chętnie wydzierżawi nowym osadnikom swoje działki, a nawet odbierze z dworca PKP w Białymstoku i dowiezie na miejsce.
Akcja spotkała się ze sporym odzewem
- Opłata za dzierżawę byłaby symboliczna - jakieś 100 złotych miesięcznie za 1000 metrów kwadratowych. Każdy mógłby postawić dom. Jeśli nie na moich działkach, to na innych, których tu nie brakuje - zachęcał w lutym w rozmowie z nami.
Opowiadał też o ośmiu pustych domach, z których sześć - po przeprowadzeniu niezbędnych remontów - nadaje się zamieszkania.
- Należałoby tylko skontaktować się ze spadkobiercami, w czym z miłą chęcią mogę pośredniczyć, i tu zamieszkać. Myślę, że dzierżawa czy też kupno takiego domu to nie byłyby jakieś duże koszty. A jeśli spadkobiercy by się nie znaleźli, to jest jeszcze coś takiego jak zasiedzenie - przekonywał Skrodzki.
Teraz, w grudniu, mówi nam, że "akcja osadnicza" - jak ją nazywa - zakończyła się sukcesem.
- Miałem telefony od wielu osób, część zdecydowała się odwiedzić wieś, a część nawet się tu sprowadziła - cieszy się.
Zachwycił go "mistyczny krajobraz"
Yauheni Kuchmeino, który zamieszkał u sołtysa w stodole (chociaż budynek trudno nazwać stodołą; w środku jest salon, sypialnia, łazienka - red.) mówi nam, że na razie nie wie, jak długo zostanie.
- Wprowadziłem się we wrześniu. Na pewno będę mieszkał tu przez rok, bo sądzę, że tyle zajmie mi nagrywanie płyty o Ozieranach, czym obecnie się zajmuję. Często jednak zmieniam miejsca zamieszkania, prowadząc - można powiedzieć - koczowniczy tryb życia - tłumaczy.
Gdy dowiedział się o Ozieranach Małych, mieszkał akurat w Warszawie. Wspomina, że gdy przyjechał tu po raz pierwszy, zachwycił go - jak mówi - mistyczny krajobraz.
- Takich miejsc trudno szukać gdzie indziej, występują tylko na polsko-białoruskim pograniczu - uśmiecha się.
Na co dzień pan Yauheni żyje z muzyki - gra koncerty oraz jest inżynierem dźwięku. Stworzył w sypialni domowe studio nagrań, w którym gra, pisze i nagrywa piosenki.
Choć jest multiinstrumentalistą, to gra głównie na gitarze oraz śpiewa. Na koniec naszej rozmowy zagrał nam piosenkę o tym, że sensem życia jest poszukiwanie samego siebie.
Chce kupić dom i przenieść się tu z Pabianic
Piosenki śpiewa też (grając przy tym na akordeonie) Michał Michalak z Pabianic, który również zamierza przenieść się do Ozieran. O miejscowości dowiedział się w internecie z filmu znanego youtubera.
- W nagraniu brał też udział sołtys, który pięknie opowiadał, jak to było przed wieloma laty - jak ludzie hodowali zwierzęta, jak gospodarzyli. Ponieważ pamiętam z dzieciństwa klimat polskiej wsi z lat 70. i 80. - bo na wsi mam rodzinę od strony mamy i taty - postanowiłem przyjechać. I tak żeśmy się poznali. Pan Leszek obwiózł mnie po sąsiednich miejscowościach i poznał z różnymi ciekawymi ludźmi. Zaczęła się moja miłość do tego miejsca - mówi pan Michał.
Spodobało mu się do tego stopnia, że chce kupić dom w Ozieranach (lub w pobliskich Chomontowcach) i przenieść się tu z Pabianic na stałe.