W styczniu, w nocy, oszuści zadzwonili na numery stacjonarny oraz komórkowy 84-letniej mieszkanki Łap. Pierwszy podawał się za pracownika poczty, drugi za policjanta.
Przekonali kobietę, że bandyci szykują się do napadu na nią, ale dom jest już otoczony przez funkcjonariuszy policji. Rozmówca nakazał jej spakowanie wszystkich oszczędności, by je "zabezpieczyć", i wystawienie ich za drzwi. Tak zrobiła, tracąc 30 tysięcy złotych.
Przekazał pieniądze znajomemu, dostał tysiąc złotych
Policjanci zatrzymali 65-latka, który odebrał pieniądze. Twierdził, że przekazał je innej osobie - znajomemu z Kędzierzyna-Koźla, z którym przyjechał na Białostocczyznę. Za swoją rolę dostał tysiąc złotych.
Sąd skazał go na rok więzienia za udział w oszustwie. Dodatkowo, w ramach częściowego naprawienia szkody, ma zapłacić pokrzywdzonej pięć tysięcy złotych. Wyrok jest nieprawomocny.
Reszty pieniędzy nie udało się odzyskać.