Utrzymujące się silne mrozy stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia i życia osób w kryzysie bezdomności. W niskich temperaturach wiele z nich szuka schronienia w pustostanach, które często są nieogrzewane.
Streetworkerzy regularnie sprawdzają miejsca, w których mogą przebywać osoby bezdomne. Monika Lewko, streetworkerka z Białegostoku, podkreśla, że w okresie silnych mrozów pracy jest szczególnie dużo.
- Jestem streetworkerem, moja praca polega na tym, że wychodzę każdego dnia i poszukuję osób w kryzysie bezdomności. Chodząc, proponujemy [osobom w kryzysie bezdomności - red.] przy takich niskich temperaturach, aby przejść do placówek ogrzewalni, w których jest cieplutko. Jeśli ktoś nie chce, jest pod wpływem alkoholu, to te osoby zabieramy na izbę wytrzeźwień, aby mogły przebywać w bezpiecznym miejscu - mówi Lewko.
Streetworkerzy cały czas monitorują sytuację takich osób. - Pracy jest dużo, ponieważ [niska - red.] temperatura cały czas utrzymuje się, jest duże niebezpieczeństwo wychłodzenia organizmu, jest kilkanaście osób, które nie chcą zmienić miejsca przebywania, więc interwencyjnie jeździmy i sprawdzamy - dodaje.
Przy temperaturach spadających poniżej -10 stopni wiele z nich szuka schronienia w pustostanach, które nie dają realnej ochrony przed zimnem.
- Ten pustostan ma otwarte okna, więc jest w nim minusowa temperatura, może dochodzić do - 10. W wyższych partiach może być troszeczkę cieplej. Osoby w kryzysie bezdomności wybierają miejsca, w których jest jak najcieplej, mają też wiele kołder, którymi się przykrywają, ale mimo wszystko na pewno nie jest im ciepło - opowiada.
Oferują pomoc, zachęcają do skorzystania z ogrzewalni
Streetworkerzy oceniają stan zdrowia osób bezdomnych i próbują przekonać je do przeniesienia się do bezpiecznych placówek.
- Przede wszystkim w pierwszej kolejności pytamy, czy danej osobie jest zimno. Oferujemy ciepłą herbatę, kawę, też coś do przekąszenia i tak namawiamy poprzez to, że pokazujemy: zobacz, jest bardzo zimno, możesz przejść do innej placówki, a już się zrobi cieplej. Nie możemy innych ludzi zmuszać, mają wybór, ale przy takich temperaturach prosimy i nakłaniamy, żeby zmienić to miejsce - tłumaczy.
W sytuacji zagrożenia życia kluczowa jest szybka reakcja świadków.
- W pierwszej kolejności zgłaszamy różnym instytucjom, mam na myśli policję, straż miejską czy też streetworkerów, że w danym pustostanie czy nawet na klatce schodowej przebywa osoba w kryzysie bezdomności. Służby odpowiednio reagują, zabierają do miejsc ciepłych - podkreśla streetworkerka.
W Białymstoku działają placówki oferujące schronienie dla kobiet i mężczyzn, a także autobus grzewczy stojący na Rynku Kościuszki, czynny całą dobę.
- Tam można przyjść i się schronić i zaznać ciepła - dodaje Monika Lewko.
Apel o pomoc
Wrocławski magistrat opublikował komunikat, w którym apeluje o pomaganie osobom w kryzysie bezdomności.
"Straż Miejska Wrocławia zwiększyła liczbę patroli. Od wczoraj było już kilkanaście interwencji, a dziś tylko do godziny 12 –-sześć związanych z osobami w kryzysie bezdomności przebywającymi na mrozie. Nie bądźmy obojętni. Jeden telefon może uratować czyjeś życie. Jeśli widzisz osobę, która potrzebuje pomocy – reaguj, zgłoś to odpowiednim służbom" - apeluje Biuro Prasowe Urzędu Miejskiego Wrocławia.
Autorka/Autor: SK
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Biuro Prasowe Urzędu Miejskiego Wrocławia