- Można powiedzieć, że w końcu. Prokurator z Prokuratury Regionalnej w Lublinie potwierdziła nam, że akt oskarżenia został wysłany do Sądu Rejonowego w Białymstoku. Oczywiście to jeszcze potrwa, zanim akt oskarżenia zostanie przetworzony, zanim zostaną zebrane wszystkie tomy akt, zanim zostanie wybrany skład sędziowski. Miejmy nadzieję, że proces rozpocznie się w tym roku - powiedziała na antenie TVN24 nasza reporterka Anna Borkowska-Minko.
Po niemal 12 latach prokuratura zakończyła śledztwo w sprawie fałszowania podpisów pod listami poparcia do sejmiku województwa podlaskiego w 2014 roku. Chodzi o podpisy pod listami poparcia kandydatów Młodzieży Wszechpolskiej, która startowała wtedy z list Ruchu Narodowego.
Nie przyznał się do winy. Uznał, że sprawa ma charakter polityczny
Zarzuty usłyszały trzy osoby, w tym Adam Andruszkiewicz - ówczesny szef podlaskiej MW, a obecny wiceszef Kancelarii Prezydenta RP. Andruszkiewicz - jak informuje nas prokurator Beata Syk-Jankowska, rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Lublinie - nie przyznał się do winy. Uznał, że postawienie mu zarzutów ma charakter polityczny.
Według śledczych, w okresie od 15 września 2014 do 6 października 2014 roku kierował w Białymstoku podrabianiem przez inne osoby list poparcia dla kandydatów zgłaszanych przez Ruch Narodowy.
"Kierując tym przestępstwem w sposób bezprawny, przetwarzał dane osobowe tych osób" - podkreśla prokurator Syk-Jankowska.
Dwaj pozostali oskarżeni przyznali się
Kolejni oskarżeni to 40-letni ekonomista Wojciech N. i 39-letni elektryk Paweł P.
Z ustaleń śledczych wynika m.in, że podrabiali podpisy na listach. Wojciech N. początkowo nie przyznawał się do winy, zrobił to w toku śledztwa. Natomiast Paweł P. przyznawał się od początku i złożył wyjaśnienia zgodne z ustalonym stanem faktycznym.
Prokuratura: to on kierował tym procederem
W ocenie prokuratury materiał dowodowy potwierdza, ze Adam Andruszkiewicz dopuścił się zarzucanego mu czynu.
Jak podkreśla prokurator Syk-Jankowska, wskazują na to konsekwentne, logiczne i spójne wyjaśnienia oskarżonego Pawła P. na wszystkich etapach postępowania przygotowawczego oraz fakt, ze był on liderem Młodzieży Wszechpolskiej, jego rola w zbieraniu podpisów była zasadnicza, to on kierował tym procederem, co znajduje potwierdzenie w zeznaniach świadków.
Przestępstwa zarzucone oskarżonym zagrożone są karą do pięciu lat pozbawienia wolności.
Przesłuchano 1596 osób
Śledztwo prowadziła początkowo Prokuratura Rejonowa w Białymstoku, potem Prokuratura Okręgowa w Białymstoku. W końcu sprawa trafiła do Prokuratury Regionalnej w Lublinie.
- W związku z tym to wszystko tak długo się toczyło. Prokuratura Regionalna w Lublinie przesłuchała dokładnie 1596 osób, zbadała 1761 podpisów. Na zlecenie prokuratury zostało sporządzonych 59 opinii biegłych. Podejrzewanych w sprawie było dziewięć osób, a na końcu trzy osoby usłyszały zarzuty, w tym właśnie Adam Adruszkiewicz - powiedziała na antenie TVN24 nasza reporterka Anna Borkowska-Minko.
Sam Andruszkiewicz w lutym w serwisie X odniósł się szczegółowo i pod nazwiskiem do zarzutów prokuratury.
"Po tylu latach życia pod ciężarem publicznych insynuacji i medialnej presji, decyzja o wezwaniu mnie w charakterze podejrzanego jest dla mnie oczywistym aktem politycznej zemsty za moje zaangażowanie oraz wpisuje się w szerszy plan nieustannych ataków obecnego układu rządzącego na Kancelarię Prezydenta RP. Jednocześnie chcę jasno podkreślić: podobnie jak do tej pory pozostaję do pełnej dyspozycji wymiaru sprawiedliwości. Może naiwnie – zwłaszcza w aktualnych okolicznościach bezprecedensowego niszczenia państwa prawa i prześladowania opozycji – ale liczę na rzetelne i uczciwe postępowanie, które pozwoli w sposób spokojny, obiektywny i oparty na faktach wyjaśnić wszystkie okoliczności tej sprawy." - pisał Andruszkiewicz.