- Mieszkańcy chcą prosić o pomoc radnych. Napisali nawet do kancelarii premiera. Ta poprosiła władze miasta o ponowne przeanalizowanie sprawy.
- Jak mówi nam dyrektor szkoły, możliwość strzelania z kałasznikowów została wpisana do projektu tylko po to, aby inwestor mógł wykonać zabezpieczenia nawet przewyższające te, które są wymagane przy strzelaniu z broni pneumatycznej i KBKS.
- Stara strzelnica jest w złym stanie technicznym. Ściana nowej ma stanąć w miejscu, w którym deweloper, który budował tu szeregówki, wzniósł ogrodzenie.
- Mieszkańcy zapowiadają, że nie dadzą rozebrać ogrodzenia, bo zapłacili za nie, kupując domy, i będą sądzić się z miastem.
- Przyznaję, że kiedy w listopadzie przyszło pierwsze pismo, zlekceważyłam je. Było to zawiadomienie, że strzelnica, która istnieje tu od lat 80., będzie rozebrana. Pomyślałam, że nic dziwnego, bo nie jest pewnie w najlepszym stanie. Potem okazało się, że w jej miejsce wyrośnie budynek. I to jaki! - denerwuje się Magdalena Matys.
Mieszka w domu w zabudowie szeregowej przy ulicy Klonowej w Białymstoku, tuż obok V Liceum Ogólnokształcącego. Dyrekcja placówki chce zbudować na swoim terenie nową strzelnicę.
Ściana ma stanąć w miejscu ogrodzenia
Stara składa się z dwóch niewielkich budyneczków. W blaszanym uczniowie kładą się z bronią i strzelają (przez zakopane pod ziemią okrągłe otwory) do tarcz umieszczonych w ceglanym budynku.
Nowa strzelnica ma być jedną dużą halą. Jak informuje Agnieszka Błachowska z departamentu komunikacji społecznej w magistracie, jej długość ma sięgać około 79 metrów, a szerokość - siedmiu. Natomiast, jeśli chodzi o wysokość, będzie ona zmienna w zależności od ukształtowania terenu, jednak - jak informuje urzędniczka - ma wynosić średnio około czterech metrów.
- Według projektu przedłożonego nam przez pełnomocnika urzędu miasta wynika, że wysokość ściany będzie dochodziła do 4,5 metra. Ma stanąć na granicy działek, w miejscu ogrodzenia, które w 2017 roku postawił deweloper podczas budowy naszych domów - mówi Magdalena Matys.
Dodaje, że wcześniej stał tu stary płot z siatki, który zbudowała szkoła i który pamiętał czasy, kiedy sama kończyła ten ogólniak (mieszkała wtedy na tym osiedlu, tyle że w innym miejscu).
- Deweloper poszedł do dyrektora szkoły. Ten powiedział, że nie da pieniędzy na nowy płot, ale że deweloper, jeśli chce, to może rozebrać stare ogrodzenie i postawić nowe. Deweloper tak właśnie zrobił, a potem sprzedał nam ogrodzenie wraz z domami - wspomina Matys.
Zapowiada, że będą się sądzić z miastem
Teraz - jak wskazuje - urząd miasta chce rozebrać ogrodzenie, bo na działce szkoły jest tak mało miejsca, że inaczej budynek strzelnicy by się nie zmieścił.
- Musi być bowiem zapewniona droga pożarowa. Stąd też - powołując się na wyliczenia geodety - urzędnicy stwierdzili, że płot stoi na terenie miejskim i, aby inwestycja doszła do skutku, musi być rozebrany. Będziemy się o to sądzić. Nie pozwolimy na rozbiórkę. Tak samo jak na umieszczenie w naszych ogródkach na czas budowy - na podstawie tzw. decyzji o niezbędności wejścia na teren sąsiedniej nieruchomości - tzw. stempli. Czyli podpórek, które mają "trzymać" budowaną ścianę - zaznacza nasza rozmówczyni.
Problem dotyczy rodzin z pięciu szeregówek. Pani Magdalena mieszka w skrajnej. Spotykają się z nami też mieszkańcy dwóch innych - pani Eugenia i pan Wojciech. Wszyscy obawiają się, że ściana zacieni partery ich domów. Twierdzą, że gdy byli w departamencie architektury, powiedziano im, że będą mieli światło dzienne na pierwszym piętrze.
- A my chcemy też mieszkać na parterach. Tu mamy swoje kuchnie i salony - mówi Magdalena Matys.
Obawiają się hałasów z kałasznikowów
Żałuje też tui, które rosną w miejscu, gdzie ma być strzelnica oraz obawia się o hałas.
- Obecnie uczniowie strzelają bardzo rzadko, a jeśli już, to dźwięk jest ledwo słyszalny. Ma się to zmienić, bo o ile obecnie strzelają z broni pneumatycznej, to zgodnie z planem, w nowej hali będzie można strzelać z amunicji karabinowej o kalibrze 7,62 milimetrów - czyli m. in. z kałasznikowa. Strzelnica ma być też komercyjna, co oznacza, że ktoś będzie mógł wykupić godziny i strzelać z ostrej amunicji. Co oczywiście będzie generować ogromny hałas - zaznacza Matys.
Mieszkaniec o "zachwianym poczuciu bezpieczeństwa"
Do tego, jak mówi, kierunek strzelania ma być odwrotny niż obecnie.
- Teraz strzelają w kierunku pustego terenu obok budynku hali sportowej szkoły, a mają strzelać w kierunku domu wolnostojącego, w którym mieszka rodzina z trójką dzieci - dodaje nasza rozmówczyni.
Jak mówi nam, mieszkający w tym domu Marcin Chilmon, kulochwyt ma być umiejscowiony naprzeciwko jego salonu.
- Nie trzeba nikogo przekonywać, że jeśli ktoś strzela w twoim kierunku, to poczucie bezpieczeństwa jest zachwiane. Poza tym strzelać będą w kierunku drogi, gdzie chodzą piesi, jeżdżą samochody itd. - zaznacza.
Pan Marcin odwołał się do wojewody od decyzji urzędu miasta, który uznał, że rodzina nie jest stroną postępowania o wydanie pozwolenia na budowę strzelnicy.
- Stwierdzili, że skoro dzieli nas ulica, to inwestycja nie graniczy z naszą działką. Liczymy, że wojewoda uzna nas jednak za stronę. Wtedy będziemy mogli brać udział w postępowaniu, składać wnioski itd. - mówi pan Marcin.
Odwołali się do wojewody
Na wojewodę liczą również mieszkańcy wspomnianych pięciu szeregówek, którzy są stronami postępowania i zaskarżyli pozwolenie na budowę. Wskazują też, że jeśli inwestycja dojdzie do skutku, wartość ich nieruchomości znacznie spadnie.
- Na absurd zakrawa fakt, że gdy spytaliśmy o to projektanta hali, ten odpisał nam, że wartość może nawet wzrosnąć, bo budynek został zaprojektowany tak, że będzie mógł pełnić funkcję ochronną. Chodzi o to, że przewidziano tam miejsca doraźnego ukrycia w razie np. wybuchu wojny - zaznacza Magdalena Matys.
A może kompromis?
Proponuje władzom miasta kompromis.
- Można planowany budynek przesunąć w miejsce gdzie, obok szkolnej hali sportowej, rosną dziś cztery dęby. Można by je wyciąć i właśnie tam postawić strzelnicę. Kolejny pomysł to zlokalizowanie jej w innym miejscu. Obok budynku szkoły (po lewej stronie od wejścia - przyp. red.) jest zarośnięty drzewami teren prywatny, gdzie planowany jest parking. Tam strzelnica nie graniczyłaby z domami - mówi Matys.
Nauczycielka: strzelają regularnie z KBKS
Dyrektor szkoły Antoni Ćwikliński komentuje, że nie słyszał o tym, jakoby miasto chciało kupić teren prywatny i zrobić tam parking, natomiast przesuwać strzelnicy nie zamierza, bo szkoda mu drzew.
- Nawet tuje, które tu rosną i które zawadzają inwestycji, nie będą wycinane, ale zostaną przesadzone w inne miejsce – mówi.
Natomiast wtórująca mu Tatiana Matuszelańska, nauczycielka przedmiotu edukacja dla bezpieczeństwa, mówi że nie jest prawdą jakoby uczniowie strzelali bardzo rzadko i robili to wyłącznie z broni pneumatycznej.
- Strzelamy regularnie, i to przede wszystkim z karabinków sportowych KBKS kaliber 5,6 milimetra z ostrą amunicją. Zajęcia odbywają się w okresie, kiedy pozwala na to pogoda, czyli oczywiście nie zimą. Przyjeżdżają też do nas uczniowie z innych szkół. Organizowane są nawet zawody - zaznacza.
Nie będą strzelać z kałasznikowów
Natomiast jeśli chodzi o rzekome przyszłe strzelanie z kałasznikowów, o którym mówią mieszkańcy, to w projekcie tylko dlatego została zapisana taka możliwość, żeby można było wykonać zabezpieczenia nawet przewyższające te, które są wymagane przy strzelaniu z broni pneumatycznej i KBKS.
- Na zasadzie, że lepiej dmuchać na zimne - twierdzi dyrektor szkoły. - Tym bardziej, że strzelnica zlokalizowana jest obok ulicy i obok domów. Budynek będzie doskonale wygłuszony i będzie spełniał wszelkie normy bezpieczeństwa. Żadna kula nie przebije grubej ściany oraz kulochwytu i nie doleci do stojącego naprzeciwko domu. Naprawdę nie ma się czego obawiać.
Zapewnia też, że "nikt nie będzie tu strzelać z kałasznikowa". - Uczniowie będą strzelać tak jak obecnie - z broni pneumatycznej oraz z KBKS. Takie same kalibry będą mogły być używane w przypadku, gdyby ktoś chciał wynająć strzelnicę na warunkach komercyjnych - mówi Antoni Ćwikliński.
Kierunek strzelania odwrócony, bo będą wentylatory
Natomiast na pytanie, dlaczego kierunek strzelania będzie odwrócony od obecnego, twierdzi, że takie rozwiązanie zaproponował projektant.
- Bo gdyby nie zmieniać kierunku, to mieszkańcy mieliby przy oknach część biurową z wentylatorami, które generowałyby - w czasie używania strzelnicy - hałas. A tak część biurowa będzie z drugiej strony. To tam też powstanie miejsce doraźnego ukrycia. Nie jest nam ono potrzebne, ale stwierdziliśmy po rozmowie z urzędnikami departamentu inwestycji w magistracie, że w obecnych czasach trzeba dołączyć je do projektu, żeby miejsce takie służyło również mieszkańcom w razie np. wybuchu wojny - zaznacza dyrektor szkoły.
Ogrodzenie na działce szkoły
Pytany o ogrodzenie, które postawił deweloper, a które obecnie zawadza inwestycji, mówi, że deweloper wznosząc je zrobił szkole niejako prezent.
- Zbudował je bowiem w miejsce naszego ogrodzenia na naszym terenie. Nie możemy zostawić tego ogrodzenia, bo nie zmieścilibyśmy się ze strzelnicą - podkreśla Ćwikliński.
Wiceprezydent: cień będzie padał na działkę, nie na okna
Potwierdza to wiceprezydent Białegostoku Tomasz Klim.
- Natomiast, jeśli chodzi o ścianę strzelnicy to warto pamiętać, że aby otrzymać pozwolenie na budowę, projektowany obiekt musi spełniać obowiązujące przepisy, także w zakresie zacieniania. W tym przypadku cień będzie padał na działkę, nie na okna. Niemniej - tak jak mówiłem, gdy spotykałem się z mieszkańcami - będziemy się tej sprawie przyglądać i rozmawiać z projektantem, czy da się zrobić coś, żeby ściana była niższa - mówi.
Zaznacza, że stara, istniejąca strzelnica jest w złym stanie.
- Ze względów technicznych i prawnych nie było możliwości jej przebudowy. Dlatego konieczna jest jej rozbiórka i budowa nowego, bezpiecznego obiektu - mówi.
"Ma być bezpieczniej i ciszej"
Dodaje, że sednem sprawy jest to, że szkoła chce stworzyć uczniom godne warunki, w których mogliby odbywać zajęcia.
- Dzięki nowemu budynkowi ma być bezpieczniej i ciszej. Zostanie on wykonany zgodnie z przepisami i będzie spełniał wszelkie normy bezpieczeństwa. Inwestycji z całą pewnością chce społeczność szkoły - nauczyciele, uczniowie i ich rodzice - podkreśla wiceprezydent.
Nie wykupią prywatnej działki, o której mówią mieszkańcy
Pytamy go, czy władze mogą rozważyć pomysły na kompromis, które proponują mieszkańcy - czyli przesunięcie strzelnicy w kierunku dębów po drugiej stronie szkolnej działki lub wzniesienie budynku na terenie prywatnym przeznaczonym pod parking?
- W Białymstoku chronimy drzewa wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. W tamtej części działki mamy też infrastrukturę związaną z odwodnieniem sali gimnastycznej. Natomiast jeśli chodzi o prywatny teren, na którym obecnie rosną drzewa, możliwość przeznaczenia go pod parking jest zapisana w planie zagospodarowania przestrzennego. Na chwilę obecną wykupienie go nie było w planie - mówi Klim.
Dodaje, że będzie rozmawiał z mieszkańcami, żeby wyjaśniać ich wątpliwości.
- Zawsze szukam kompromisów i szans na ich wypracowanie. Obiekt przy V LO takim ma być. Z jednej strony w nowoczesnym, wygłuszonym budynku "zamkniemy" głośne aktywności, a z drugiej jedynym kosztem będzie zacienienie sąsiednich działek, a nie budynków. Będzie więc ciszej i bezpieczniej także dla okolicznych mieszkańców. Pytanie tylko, czy wszyscy mamy w sobie gotowość na kompromisu… Przede wszystkim zaś będę jeszcze spotykał się z mieszkańcami - zaznacza wiceprezydent.
Radny liczy na kompromis
Mieszkańcy zamierzają wybrać się we wtorek, 17 lutego, na posiedzenie - składającej się z radnych miejskich - komisji zagospodarowania przestrzennego.
- Będziemy dyskutować. Mam nadzieję, że uda się dojść do kompromisu. Rozmawiałem z mieszkańcami więc wiem, że nie są oni przeciwni - a przynajmniej wcześniej nie byli - strzelnicy jako takiej. Nie zgadzają się jednak na jej gabaryty - mówi Karol Masztalerz, radny z tego okręgu.
Napisali też do kancelarii premiera
Na razie nie wiadomo jeszcze, kiedy strzelnica mogłaby powstać oraz jaki będzie jej koszt.
Mieszkańcy zapowiadają kolejne protesty. Wysłali już pismo chociażby do kancelarii premiera. Ta poprosiła władze miasta o ponowne przeanalizowanie sprawy.
Autorka/Autor: Tomasz Mikulicz /tok
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: tvn24.pl