Wczesnym rankiem na policję zadzwonił mężczyzna, który powiedział, że chwilę wcześniej został pobity.
"Mężczyzna miał ranę na głowie, a na chodniku były plamy krwi i powyrywane włosy. Powiedział policjantom, że gdy wracał do mieszkania, przed klatką stało dwóch nastolatków, którzy głośno się zachowywali. Gdy zwrócił im uwagę, doszło między nimi do sprzeczki" – czytamy w komunikacie na stronie Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku.
Miał na ubraniu ślady krwi i przyznał się do winy
W pewnym momencie dwóch agresorów rzuciło się na mężczyznę. Zaczęli go bić i kopać po głowie, wyrwali mu także włosy. Mimo, iż poszkodowany przewrócił się, nie przestawali go kopać. Po wszystkim uciekli do mieszkania w bloku, przed którym doszło do sprzeczki.
Karetka przewiozła mężczyznę do szpitala, a policjanci weszli do klatki schodowej, na której zastali 19-latka. Miał na ubraniu ślady krwi i przyznał się, że chwilę wcześniej pobili razem z kolegą mężczyznę. Dodał, że jego znajomy wszedł do mieszkania. 18-latek również miał plamy krwi na ubraniu.
Byli pijani
"Obaj agresorzy zostali zatrzymani i trafili do policyjnej celi. W chwili zatrzymania byli nietrzeźwi, obaj mieli ponad 1,5 promila alkoholu w organizmie" – informuje policja. Gdy wytrzeźwieli usłyszeli zarzut pobicia. Grozi im do pięciu lat pozbawienia wolności.