- Radni miejscy wydali ostre stanowisko w sprawie przenosin huty. Przypomnieli, że dwa lata temu zmienili, na wniosek prezesa, plan miejscowy.
- Dzięki temu prezes sprzedał ziemię, na której stoi huta, pod budowę bloków. Z uzyskanych pieniędzy miał zbudować nowy zakład w innej części miasta. Tak się jednak nie stało, a huta przenosi się daleko poza region.
- Prezes tłumaczy, że nie miał innego wyjścia. Bo koszty budowy nowego zakładu w ciągu tych dwóch lat tak bardzo wzrosły, że pozostanie w Białymstoku nie było możliwe.
W lutym białostocki Biaglass połączył się z Pieńską Hutą Szkła "Łużyce", tworząc nową spółkę Huta Szkła Biaglass-Łużyce. Prezesem nowej firmy został Leszek Czemiel - prezes Fabryki Wyrobów Runowych "Biruna", w której to strukturach działała do tej pory białostocka huta. Czemiel przekonywał hutników, żeby wyjechali do Pieńska i tam kontynuowali pracę. Proponował, żeby zamieszkali w hotelu robotniczym.
Choć wśród 110-osobowej załogi byli tacy (chodzi w szczególności o Białorusinów i Ukraińców), którzy zadeklarowali, że przeniosą się do Pieńska, to wiele osób nie miało takiego zamiaru. Prezes powiadomił ich jednak, że jeśli chcą rozwiązać umowę o pracę i dostać należne odprawy muszą 14 kwietnia stawić się w Pieńsku i popracować przynajmniej przez tydzień.
Bo tak nakazuje prawo
W rozmowie z tvn24.pl, Leszek Czemiel powoływał się na artykuł 23 Kodeksu pracy mówiący o tym, że pracownik może - w terminie do dwóch miesięcy od przejścia zakładu pracy na innego pracodawcę - rozwiązać stosunek pracy i dostać należną odprawę.
- Warunek jest taki, że musi o swoim zamiarze powiadomić z siedmiodniowym wyprzedzeniem – zaznaczał.
Nie trzeba jednak pokonywać 700 kilometrów
Pracownica, która w marcu zwróciła się do nas na Kontakt24 z prośbą o pomoc, była tym faktem oburzona. Nie chciała jechać na drugi kraniec Polski tylko po to, aby rozwiązać umowę o pracę. Poza tym uważała, że prezesowi chodziło tylko o to, żeby nie wypłacić pracownikom należnych odpraw. Bo teoretycznie ten, kto nie stawiłby się 14 kwietnia w nowym miejscu pracy w Pieńsku, mógłby zostać zwolniony dyscyplinarnie, przez co straciłby prawo do odprawy.
Pracownica powiedziała też, że nie miała zaufania do prezesa po tym jak do końca zeszłego roku nie zostały wypłacone pieniądze z funduszu socjalnego na tzw. wczasy pod gruszą.
Prezes Czemiel zapewniał nas, że zaległe świadczenia zostaną wypłacone do końca marca. Tak też się stało.
Teraz deklaruje, że jeśli ktoś 14 kwietnia złoży w Białymstoku wniosek o rozwiązanie umowy o pracę, to umowa zostanie rozwiązana i zostanie wypłacona odprawa. Bez potrzeby wyjazdu na Dolny Śląsk.
- Sądziłem, że większość pracowników zdecyduje się na wyjazd i podjęcie pracy w Pieńsku. Zależało mi na tym, bo to bardzo dobrzy pracownicy. Kiedy jednak okazało się, że wielu nie chce opuścić Białegostoku, nie będę nieugięty - zaznacza prezes.
- Na szczęście, zdaje się, że presja pomogła i możemy załatwić formalności na miejscu - cieszy się jedna z pracownic (imię i nazwisko do wiadomości redakcji) białostockiej huty szkła Biaglass.
Trwa kontrola inspekcji pracy
Maciej Łuszczewski, przewodniczący zakładowej organizacji związkowej Solidarności 80, twierdzi, że prezes powinien jeszcze przez 14 kwietnia wręczyć pracownikom wypowiedzenia zmieniające.
- A nie zadeklarować - tak jak to zrobił - jedynie poprzez wysłania im pisma, że wypłaci należne odprawy - mówi.
Odpowiedź na to, czy wypowiedzenia zmieniające są w tej sytuacji wymagane ma dać trwająca właśnie kontrola z Państwowej Inspekcji Pracy.
Radni poczuli się oszukani
Tymczasem białostoccy radni przyjęli jednogłośnie ostre stanowisko w sprawie przenosin huty. Dwa lata temu zmienili bowiem, na jego wniosek, plan zagospodarowania przestrzennego okolic ul. Syczewskiego i Traugutta, gdzie mieści się huta. Zmiana polegała na wprowadzeniu możliwości przeznaczenia działki pod zabudowę mieszkaniową. Dzięki czemu prezes mógł sprzedać ziemię, na której stoi huta, deweloperowi, który zbuduje tu bloki. Czemiel deklarował, że z uzyskanych pieniędzy zbuduje nową hutę na obrzeżach miasta - przy ul. Elewatorskiej lub ul. Andersa. Tak się jednak nie stało.
Prezes mówił nam w marcu, że koszty, które trzeba byłoby ponieść w związku z budową nowego zakładu poszły przez te dwa lata tak bardzo w górę, że sytuacja ekonomiczna w jakiej jest firma nie pozwoliła na taki zabieg. Radni poczuli się jednak oszukani.
"Jesteśmy oburzeni postawą Pana Leszka Czemiela, który wprowadził w błąd radnych Rady Miasta i przekonał ich do korzystnego dla siebie wyniku głosowania. Niepokoimy się o los porzuconych w Białymstoku pracowników "Biaglass Huty Szkła Białystok", wyrażamy troskę o ich sytuację na białostockim rynku pracy"- czytamy w stanowisku rady miasta.
Prezes: nie było innej możliwości
Leszek Czemiel mówi nam, że nie zna stanowiska rady miasta, a i nikt z radnych nie zapraszał go na sesję, podczas której stanowisko zostało podejmowane.
- Jeśli wyślą mi stanowisko, ustosunkuję się do niego. Nie było możliwości, aby został w Białymstoku. Sam też przenoszę się zresztą do Pieńska. Niemniej ważne jest, że nadal będziemy prowadzić działalność w Polsce, a nie zagranicą - zaznacza prezes.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Agnieszka Sadowska/agencja wyborcza.pl