Dąb dwa tygodnie był pomnikiem przyrody. Przestał nim być i deweloper przyciął konary

Widok na drzewo od strony działki dewelopera (25.03.2025)
Białystok. Dąb był pomnikiem przyrody jedynie przez dwa tygodnie. Później deweloper przyciął mu konary (25.03.2025)
Źródło: Tomasz Mikulicz/tvn24.pl
Dąb przez dwa tygodnie, na początku 2024 roku, był pomnikiem przyrody. Wojewoda unieważnił jednak uchwałę rady miasta, a deweloper, który buduje tuż obok blok przyciął - zwisające nad jego działką - konary. Zapłacił za to ponad 13 tysięcy złotych kary.

- To był bodaj najkrócej istniejący pomnik przyrody w Polsce. Dąb objęty był tą formą ochrony przez zaledwie dwa tygodnie. A teraz, z uwagi na zbyt daleko idące przycięcie konarów, może w ogóle zniknąć z przestrzeni publicznej - mówił w marcu, w rozmowie z tvn24.pl, mieszkający nieopodal, białostoczanin Maciej Zahorski.

Chodzi o dąb szypułkowy rosnący w Białymstoku na terenie miejskim w pobliżu budynku Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, niedaleko skrzyżowania ulic Wyszyńskiego i Młynowej.

Maciej Zahorski zbierał podpisy pod wnioskiem o przywróceniu drzewu ochrony (25.03.2025)
Maciej Zahorski zbierał podpisy pod wnioskiem o przywróceniu drzewu ochrony (25.03.2025)
Źródło: Tomasz Mikulicz/tvn24.pl

Wojewoda unieważnił uchwałę

Tuż obok drzewa firma deweloperska buduje blok. Przed tym jak rozpoczęła się inwestycja, 18 grudnia 2023 roku rada miasta (niejako w odpowiedzi na pismo podpisane przez grupę ponad 450 mieszkańców) uznała dąb za pomnik przyrody. Uchwała weszła w życie 5 stycznia 2024 roku, po czym 19 stycznia została unieważniona rozstrzygnięciem nadzorczym wojewody podlaskiego.

Jak w marcu wyjaśniała nam rzeczniczka wojewody Inga Januszko-Manaches, przyczyną stwierdzenia nieważności uchwały nie była ocena zasadności uznania drzew za pomniki przyrody, lecz kwestie formalno-prawne. Chodziło o istotne naruszenie prawa (a konkretnie art. 44 ust. 2 ustawy o ochronie przyrody) m.in. poprzez to, że w uchwale zabrakło określenia szczególnych celów ochrony pomników przyrody.

Prezydent nie poprawił uchwały, bo" zaistniały nowe okoliczności"

Prezydent, po tym, jak dostał rozstrzygnięcie wojewody, mógł poprawić projekt i poprosić radnych o ponowne głosowanie. Nie zrobił tego, bo jak nam przekazywała Magdalena Gajewska z departamentu komunikacji społecznej w białostockim magistracie, "w międzyczasie zaistniały nowe okoliczności".

A tymi nowymi okolicznościami było to, że niedługo po uprawomocnieniu się rozstrzygnięcia nadzorczego wojewody, w kwietniu 2024 roku do departamentu urbanistyki i architektury wpłynął wniosek o wydanie pozwolenia na budowę bloku na działce sąsiadującej z drzewem.

"Po przeanalizowaniu wszystkich okoliczności stwierdzono, że objęty wnioskiem obiekt budowlany może mieć pośredni wpływ na drzewo, dlatego zdecydowano o wstrzymaniu prac nad ponownym ustanowieniem drzewa pomnikiem przyrody, co najmniej do czasu zakończenia procedur związanych z wydaniem pozwolenia na budowę. Kierowano się przy tym przede wszystkim zasadą zrównoważonego rozwoju" – informowała nas urzędniczka.

Na drzewie wisi tabliczka informująca o tym, że pomnik przyrody został anulowany (25.03.2025)
Na drzewie wisi tabliczka informująca o tym, że pomnik przyrody został anulowany (25.03.2025)
Źródło: Tomasz Mikulicz/tvn24.pl

Deweloper przyciął konary

Deweloper dostał pozwolenie na budowę, a później przyciął konary drzewa. Remigiusz Rogowski, prezes Rogowski Development, mówił nam w marcu, że informował urząd miasta o zamiarze przycięcia konarów, a musiał to zrobić, bo zwisały na jego działkę i byłyby uszkadzane podczas budowy planowanego bloku.

- Kupiłem działkę od miasta, gdy drzewo nie było jeszcze pomnikiem przyrody, natomiast w warunkach przetargowych było napisane, że będę mógł budować po granicy działki – powiedział.

Uszkodzenie czy zniszczenie drzewa?

Wspomniany na wstępie społecznik Maciej Zahorski zainteresował sprawą Jaremę Andrzeja Rabińskiego, wieloletniego rzeczoznawcę i biegłego sądowego z zakresu ochrony przyrody, który stwierdził że deweloper robią przycinki na pewno uszkodził drzewo - czyli przyciął ponad 30 procent jego korony.

- Do zbadania jest natomiast, czy nie mamy tu do czynienia z redukcją ponad 50 procent korony. Czyli ze zniszczeniem drzewa – powiedział nam w marcu dendrolog, dodając że w jego ocenie doszło również do istotnego naruszenia statyki drzewa.

Konary przyciął deweloper, bo - jak tłumaczy - zostałyby uszkodzone podczas budowy bloku (25.03.2025)
Konary przyciął deweloper, bo - jak tłumaczy - zostałyby uszkodzone podczas budowy bloku (25.03.2025)
Źródło: Tomasz Mikulicz/tvn24.pl

Ubytek korony wyniósł ponad 37 procent. Deweloper ukarany

Wspomniany wcześniej Maciej Zahorski napisał do prezydenta miasta skargę z żądaniem wszczęcia postępowania w sprawie uszkodzenia drzewa i nałożenia za to kary.

Prezydent - jako że chodzi o drzewo rosnące na terenie miejskim - przekazał sprawę marszałkowi województwa. Ten natomiast upoważnił do wydania decyzji Joannę Kurzawę, dyrektorkę Parku Krajobrazowego Puszczy Knyszyńskiej.

- Doszło do uszkodzenia, a nie zniszczenia drzewa. Ubytek korony wyniósł ponad 37 procent. Naruszono też system korzeniowy. Deweloper otrzymał karę administracyjną w wysokości ponad 13 tysięcy złotych. Odwołał się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, ale to utrzymało jednak naszą decyzję w mocy – informuje teraz nas dyrekcja parku.

Nie doszło do naruszenia statyki drzewa

Deweloper zapłacił już karę. Może jeszcze wnieść skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Na razie dyrekcja parku nie ma informacji jakoby taka skarga wpłynęła.

- Miasto Białystok wykonało test obciążeniowy, z którego wynika, że stabilność w gruncie jest – przynajmniej na razie - prawidłowa. Nie doszło więc do naruszenia statyki drzewa – twierdzi dyrekcja parku.

Społecznik Maciej Zahorski podkreśla, że najbliższe lata pokażą, czy drzewo przetrwa. Uważa, że rada miasta powinna jeszcze raz uznać je za pomnik przyrody.

Konary zawadzały inwestycji (25.03.2025)
Konary zawadzały inwestycji (25.03.2025)
Źródło: Tomasz Mikulicz/tvn24.pl

Prokuratura stwierdziła, że powinna być opinia dendrologa

Sprawa dębu była też przedmiotem postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Białymstoku. Zaczęło się od tego, że Prokuratura Regionalna stwierdziła, iż urząd miasta przed wydaniem deweloperowi pozwolenia na budowę bloku, powinien mieć opinię dendrologa.

- Istotą skargi prokuratora jest naruszenie zasady zrównoważonego rozwoju. To znaczy moja skarga nie zmierza do tego, że nie buduj, ale buduj inaczej, z zachowaniem zasad ochrony środowiska - mówił we wtorek (25 listopada) przed sądem prokurator Marcin Faszcza.

Podkreślał, że biegły z zakresu dendrologii określiłby szczegółowe warunki budowy w bliskim sąsiedztwie (zaledwie sześć-siedem metrów od granicy działki) cennego przyrodniczo dębu.

Prokurator: w warunkach miejskich tego typu drzewa należą do rzadkości

Przypomniał też, że w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego drzewo to było określone jako "szczególnie wartościowe". Według prokuratury ma około 130, zdaniem społeczników - nawet około 180 lat.

Faszcza wskazał, że zapewnienie ochrony drzewu to m.in. również ochrona jego systemu korzeniowego. Mówił o "oczywistej kolizji inwestycji z drzewem" i ocenił, że cały budynek zaprojektowano w położeniu zbyt bliskim tego dębu.

- Trzeba było zbudować go (budynek - red.) nieco inaczej. Przed przycięciem, to drzewo nie miało jakiejkolwiek ingerencji w koronę, a w warunkach miejskich tego typu drzewa należą do rzadkości - mówił prokurator.

Widok na drzewo od strony działki dewelopera (25.03.2025)
Widok na drzewo od strony działki dewelopera (25.03.2025)
Źródło: Tomasz Mikulicz/tvn24.pl

Pełnomocnik dewelopera: jest pozwolenie na budowę i decyzja środowiskowa

Pełnomocnik dewelopera, mecenas Marcin Krynicki, przypominał że firma uzyskała prawomocne pozwolenie na budowę i środowiskowe uwarunkowania realizacji swojej inwestycji. W decyzji nie było nic o konieczności takiej lokalizacji bloku oraz takiego sposobu realizacji inwestycji, aby w sposób szczególny trzeba było uważać na dąb.

W ocenie mecenasa, na etapie udzielania pozwolenia na budowę, brak było jakichkolwiek podstaw prawnych do powołania biegłego dendrologa. Zwracał uwagę, że kwestia usuwania gałęzi czy korzeni to domena prawa cywilnego (tzw. sąsiedzkiego), a nie administracyjnego.

- Inwestor miał prawo i możliwość realizacji ściany budynku w tym miejscu, ściana biegnie zgodnie z linią zabudowy - mówił, przywołując miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego.

Sąd: nie doszło do naruszenia prawa

WSA w Białymstoku oddalił skargę prokuratora. Stwierdził, że przy wydawaniu pozwolenia na budowę nie doszło do naruszenia prawa.

Sędzia Małgorzata Roleder zwracała uwagę, że sąd administracyjny bada legalność, czyli zgodność z przepisami prawa skarżonych decyzji.

- Dokonując tej kontroli sąd nie ocenia słuszności czy celowości tych decyzji, nie bierze również pod uwagę zasad współżycia społeczno-gospodarczego, jedynie przepisy prawa - uzasadniała.

Mówiła też, że postępowanie o wydanie pozwolenia na budowę w tej sprawie zostało przeprowadzone w sposób prawidłowy. Przypominała, że jeśli spełnione zostały określone warunki, to urząd nie ma innej możliwości, jak wydać pozytywną decyzję.

Orzeczenie nie jest prawomocne

Sędzia podkreślała, że sporne drzewo nie jest zlokalizowane na terenie inwestycji i nie jest pomnikiem przyrody, bo uchwała w tym zakresie nie obowiązuje. Przypominała, że w decyzji środowiskowej również nie było mowy o negatywnym wpływie budowy na środowisko.

Mówiła też, że choć dąb został w planie miejscowym uznany za szczególnie wartościowe drzewo, to jednak w tym planie są zapisy pozwalające - w określonych sytuacjach - również takie drzewo wyciąć. Dodała, że plan miejscowy nie przewiduje odległości lokalizowania budynków od pnia drzewa.

Wydane orzeczenie sądu oddalające skargę nie jest prawomocne. Przed decyzją, czy je zaskarżyć do NSA, prokuratura chce zapoznać się z pisemnym uzasadnieniem.

Skarga do NIK

Niezależnie od sprawy sądowej, społecznik Paweł Łuksza zainteresował sprawą dębu Najwyższą Izbę Kontroli.

- Skarga została przyjęta. Obiecano mi, że NIK zajmie się nią przy okazji innych postępowań. Mam nadzieję, że tak się stanie – zaznacza.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: