"Zamiast na drogi czy szpitale – publiczne pieniądze płyną szerokim strumieniem na... fryzjera i kosmetyczkę dla rzeczniczki prasowej! Marszałek Łukasz Prokorym z KO płaci za te luksusy z kieszeni mieszkańców" – napisał w mediach społecznościowych Artur Kosicki, dodając też grafikę ze zdjęciami.
Kosicki to były marszałek województwa podlaskiego, a obecnie przewodniczący komisji rewizyjnej, przewodniczący klubu PiS w sejmiku i szef białostockich struktur tej partii.
Były marszałek o "czystej arogancji władzy"
Komisja rewizyjna, której przewodniczy Kosicki stwierdziła (przy okazji oceniania wykonania budżetu województwa), że w ramach wydatków "na promocję i upiększanie" urząd wydał 4,3 tys. zł na usługi fryzjerskie i kosmetyczne dla urzędników (głównie rzeczniczki prasowej).
"Dla mieszkańców województwa podlaskiego 4300 zł to ogromna suma – kwota ta przewyższa miesięczną pensję netto osoby zarabiającej płacę minimalną (ok. 3600 zł) i stanowi aż 75 procent średniego wynagrodzenia "na rękę" w podlaskim sektorze przedsiębiorstw” – czytamy w materiałach prasowych wysłanych po konferencji.
Wsparli kilkaset wydarzeń kulturalnych
Te kilka tysięcy złotych to jednak tylko pretekst. Wydatki na promocję pochłonęły pochłonęły ponad 20 mln zł, co jest wzrostem o 66,2 procent rok do roku.
Skąd taki wzrost? Marszałek Łukasz Prokorym mówi nam, że rok 2025 był rokiem, w którym województwo borykało się z konsekwencjami tego, że za rządów PiS zamknięta została granicą z Białorusią, co spowodowało, że Podlaskie zyskało wizerunek niebezpiecznego regionu.
- Mieliśmy zapaść turystyki i szukaliśmy w 2025 roku sposobów na poprawę sytuacji. Budżet promocyjny został więc zwiększony w celu wsparcia kilkuset różnych wydarzeń kulturalnych, które przyciągały turystów. Co poskutkowała tym, że w 2025 roku mieliśmy 50-procentowy wzrost liczby turystów w porównaniu do 2024 roku – mówi nam marszałek.
Dodaje, że po rządach PiS w Podlaskiem, region był kojarzony m.in. z tym, że w Operze i Filharmonii Podlaskiej odbywają się gale bokserskie oraz walki MMA, a promocja województwa była oparta na patocelebrycie Lordzie Kruszwilu.
- W swoich filmach promocyjnych śmiał się z naszych świętości takich jak krzyż prawosławny (Kruszwil na pytanie kamerzysty, o co chodzi z przekreślonym krzyżem, stwierdził, że to chyba taki design – przyp. red.). Naprawa zepsutego przez PiS wizerunku regionu wymagała zasilania środkami z budżetu naszego województwa – wspomina Prokorym.
Wzrost liczby stanowisk
Prokorym musiał się też tłumaczyć ze zwiększenia się liczby stanowisk dyrektorskich (z 67 w 2024 do 91 w 2025 roku) i kierowniczych (z 81 do 93).
- Powstało np. Biuro Produktu Lokalnego z nowym etatem dyrektorskim. Jednym z celów zarządu województwa jest wspieranie lokalnych producentów, których jest około 400. Chcieliśmy stworzyć komórkę, która będzie ich skupiała, szkoliła, certyfikowała – mówi Prokorym.
I podaje kolejny przykład nowego etatu - dyrektor Biura Instrumentów Finansowych.
- Utworzenie tego etatu narzuciły nam nowe przepisy prawa, które nakazują, że biuro takie nie mogło już działać, tak jak to było wcześniej, w ramach innego departamentu, tylko musi być oddzielną komórką. Kolejnymi obiektywnymi przesłankami na zwiększenie liczby etatów był fakt, że w samorządzie pojawiły się nowe zadania, których wcześniej nie było. Chodziło chociażby o zadania związane z obroną cywilną, ochroną ludności i konsultacjami dotyczącymi planów ogólnych – zaznacza.
Łukasz Prokorym: odwracanie uwagi od tego, co było na sesji
Natomiast jeśli chodzi o usługi kosmetyczno-fryzjerskie, podkreśla że chodzi o kwotę 4,3 tys. zł wydatkowaną przez 17 miesięcy, bo od stycznia 2025 roku do maja 2026 roku.
- Pani rzecznik brała udział w szeregu wydarzeń, podczas których reprezentowała urząd wojewódzki. Każde z tych wydarzeń było dedykowane setkom osób, one trwały wiele godzin. Artur Kosicki podnosząc ten temat, próbuje odwrócić uwagę od tego, co działo się na majowej sesji sejmiku województwa – mówi Prokorym. Na wspomnianej przez marszałka sesji doszło do awantury o uchwałę ws. paktu migracyjnego.
Obecny marszałek: za Kosickiego nie było osobnych faktur
Prokorym podkreśla, że wszystkie wydatki, które są w budżecie województwa, podlegają kontroli przez Regionalną Izbę Obrachunkową i żaden z wydatków nie był przez nią kwestionowany.
- Wydatki na usługi kosmetyczno-fryzjerskie są normalnym paragrafem w budżecie jednostki samorządu terytorialnego. Takie wydatki były ponoszone też za rządów Artura Kosickiego. Tyle tylko, że nie wystawiano – jak obecnie - osobnych faktur za takie usługi, ale stanowiły one element większych zleceń. Czyli mieściły się w ramach wydatków związanych z obsługą danego wydarzenia. Na przykład w ramach Podlaskiej Marki Roku (czyli najważniejszego plebiscytu organizowanego przez samorząd województwa, zakończonego uroczystą galą – przyp. red.) wykonawca zajmował się, poza innymi zadaniami, również zapewnieniem usług kosmetycznych – wyjaśnia marszałek.
Artur Kosicki: to nie jest prywatna karta kredytowa urzędników
Zapytaliśmy więc Artura Kosickiego, czy za jego rządów nie było tak, że wydatki na kosmetyczki i fryzjerów również ponoszono, ale realizowano to w ramach danych zadań rozliczanych jako całość. Były marszałek odpisał nam zastrzegając, że wyraża zgodę jedynie na opublikowanie wypowiedzi w całości.
Oto ona: "Panie redaktorze, w mojej kadencji wydatki dla rzeczniczki prasowej czy urzędników na fryzury i makijaże nigdy nie miały miejsca. Co więcej, były nie do pomyślenia! Niech Pan nie próbuje rozmywać odpowiedzialności. To, co Pan sugeruje to klasyczne "wszyscy tak robili" – a to nie jest prawda, bo za mojej kadencji rzeczniczka prasowa nigdy nie korzystała z takich usług. Pieniądze publiczne to nie jest prywatna karta kredytowa urzędników. Rzeczniczka prasowa nie jest celebrytką na czerwonym dywanie, tylko pracownikiem opłacanym z podatków obywateli. I nie ma żadnego uzasadnienia, żeby finansować jej wizyty u fryzjera czy kosmetyczki z budżetu. Mamy województwo zadłużone po uszy, szpitale walczące o przetrwanie, a ktoś uznaje, że priorytetem są usługi kosmetyczne dla urzędników. To jest zwyczajny skandal i przykład kompletnego oderwania od rzeczywistości".