Kluczowe fakty:
- Szacuje się, że inwestycja pochłonie 430 mln zł, z czego 172 mln zł miałoby wyłożyć Ministerstwo Sportu i Turystyki. To jednak nie jest jeszcze pewne.
- Przedstawiciele klubów sportowych obawiają się, czy będzie ich stać na wynajem obiektu.
- Choć budowie kibicuje też członek zarządu klubu lekkoatletycznego KS Podlasie, to nie kryje rozgoryczenia, że hala nie będzie miała bieżni. A mieć nie może, bo wtedy kibice oglądający siatkówkę, koszykówkę czy futsal siedzieliby za daleko od boiska.
- Mieszkańcy czekają na tę inwestycję od lat. Hala była ważnym tematem ostatniej kampanii wyborczej.
W październiku 2025 roku wydawało się, że to już naprawdę ostatnia prosta. Władze miasta ogłosiły przetarg na budowę hali widowiskowo-sportowej, czyli inwestycji, którą można śmiało określić białostocką "never ending story".