Zatrzymali ich po tym, jak nielegalnie przekroczyli granicę. Jest wyrok

Granica polsko-białoruska w okolicy przejścia granicznego Połowce-Pieszczatka
Sędzia Anna Hordyńska: sąd uznał, że wnioskodawcom należy się zadośćuczynienie (17.07.2025)
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Artur Reszko/PAP
Nie po pięć, ale po dwa tysiące złotych zadośćuczynienia dostaną dwaj Afgańczycy, którzy przekroczyli nielegalnie polsko-białoruską granicę i zostali zatrzymani przez pograniczników. Ci zabrali ich do placówki, a potem wywieźli do puszczy, żeby wracali na Białoruś. Cudzoziemcy twierdzą, że chcieli złożyć wnioski o azyl w Polsce, ale wnioski te nie zostały przyjęte. Sąd Okręgowy w Białymstoku uznał, że zatrzymanie było niesłuszne. Sąd drugiej instancji obniżył natomiast wysokość zadośćuczynienia. Wyrok jest prawomocny.

Sprawa dotyczyła sytuacji z sierpnia 2021 roku na polsko-białoruskim pograniczu, gdy trzech obywateli Afganistanu dostało się nielegalnie do Polski. Cudzoziemców zatrzymała Straż Graniczna, która przewiozła ich na kilka godzin do pomieszczenia dla zatrzymanych.

Pełnomocnicy migrantów twierdzą, że chcieli oni złożyć wnioski o azyl w Polsce, ale strażnicy graniczni ich nie przyjęli. Afgańczycy zostali odstawieni do puszczy, żeby wracali na Białoruś.

Chcieli po 80 tysięcy zł

Ostatecznie, wskutek interwencji aktywistów zajmujących się pomocą humanitarną przy granicy z Białorusią, nie opuścili jednak Polski i trafili do ośrodka dla cudzoziemców. Obecnie mieszkają w Niemczech i Wielkiej Brytanii.

Wystąpili do Straży Granicznej o zadośćuczynienie za - niesłuszne ich zdaniem - zatrzymanie.  Chcieli po 80 tys. zł. SG uznała natomiast, że w ogóle nie można tu mówić o zatrzymaniu, bo cudzoziemcy zostali jedynie przewiezieni do placówki, aby mogli tam odpocząć i przesuszyć swoje rzeczy. Pogranicznicy mówili, że Afgańczycy nie prosili o azyl w Polsce. Ci twierdzili odwrotnie - że chcieli złożyć wnioski o azyl w Polsce, ale strażnicy graniczni ich nie przyjęli.

A skoro wnioski nie zostały przyjęte, cudzoziemcy domagali się po 80 tysięcy zł zadośćuczynienia za to, że niesłusznie ich zatrzymano.

sad 2
Mecenas Grzegorz Wilga: sąd uznał, że zatrzymanie było niezasadne, nieprawidłowe i nielegalne (17.06.2025)
Źródło: TVN24

Początkowo dostali po 5 tysięcy zł

Proces rozpoczął się w 2023 roku. Był odraczany, bo sąd chciał przesłuchać m.in. samych wnioskodawców, którzy nie stawiali się na miejscu. Sąd czekał długo na zagraniczną pomoc prawną, jedno z państw nie odpowiedziało, dlatego sprawa jednego z wnioskodawców została wyłączona do odrębnego postępowania.

Zdaniem pełnomocnika cudzoziemców, SG uznając, że Afgańczycy nie zostali zatrzymani, pozbawiła ich elementarnych praw, które przysługują osobom zatrzymanym jak np. prawo do poznania podstaw zatrzymania czy kontaktu z prawnikiem. Nieprawomocny wyrok zapadł w lipcu 2025 roku. Dwóch Afgańczyków dostało po 5 tys. zł zadośćuczynienia.

Sąd uznał, że niewątpliwie doszło do niesłusznego zatrzymania

Wyrok zaskarżyły obie strony. Prokuratura chciała utrzymania orzeczenia pierwszej instancji.

We wtorek przed Sądem Apelacyjnym w Białymstoku zapadł prawomocny wyrok. Wysokość zadośćuczynienia została zmniejszona z pięciu do dwóch tysięcy złotych.

Uzasadniając to, sędzia Brandeta Hryniewicka mówiła, że doszło do niewątpliwie niesłusznego zatrzymania, ale zadośćuczynienie nie może obejmować też późniejszej sytuacji po odstawieniu cudzoziemców przez SG do linii granicy.

Sąd: kwoty żądane przez migrantów rażąco wygórowane

Jak powiedziała, o ile sąd okręgowy prawidłowo przyjął okoliczności, które rzutują na wysokość zadośćuczynienia w takiej sytuacji, to jednak nie wyciągnął właściwych wniosków.

- To, że zostali wywiezieni z powrotem do lasu, w tej sprawie nie ma znaczenia dla ustalenia kwoty zadośćuczynienia, bo ta sprawa dotyczy tylko zadośćuczynienia za zatrzymanie, a nie za to, co się potem działo, że zostali znowu odwiezieni na granicę - mówiła sędzia Hryniewicka.

Odnosząc się do zasądzonej kwoty, odwoływała się też do linii orzeczniczej białostockiego sądu apelacyjnego w podobnych sprawach. - Kwoty żądane przez pełnomocnika wnioskodawców były rażąco wygórowane i nieadekwatne w tej sprawie do tego, żeby je zasądzić - dodała.

Operacja "Śluza" - kryzys wywołany przez Łukaszenkę

Kryzys migracyjny na granicach Białorusi z Polską, Litwą i Łotwą został wywołany przez Alaksandra Łukaszenkę, który jest oskarżany o prowadzenie wojny hybrydowej. Polega ona na zorganizowanym przerzucie migrantów na terytorium Polski, Litwy i Łotwy. Łukaszenka w czasie swoich rządów nieraz straszył Europę osłabieniem kontroli granic.

Czytaj też: Operacja "Śluza" - skąd latały samoloty do Mińska? Oto, co wynika z analizy tysięcy rejsów

Akcję ściągania migrantów na Białoruś z Bliskiego Wschodu czy Afryki, by wywołać kryzys migracyjny, opisał na swoim blogu już wcześniej dziennikarz białoruskiego opozycyjnego kanału Nexta Tadeusz Giczan. Wyjaśniał, że białoruskie służby prowadzą w ten sposób wymyśloną przed laty operację "Śluza". Pod pozorem wycieczek do Mińska, obiecując przerzucenie do Europy Zachodniej, reżim Łukaszenki sprowadził tysiące migrantów na Białoruś. Następnie przewozi ich na granice państw UE, gdzie służby białoruskie zmuszają ich, by je nielegalnie przekraczali. Ta operacja wciąż trwa.

Organizacje pomocowe o sytuacji na granicy

Organizacje niosące pomoc humanitarną na granicy polsko-białoruskiej twierdzą, że pomimo zmiany rządów w Polsce wobec migrantów nadal łamane jest prawo. Przekonują, że mają udokumentowane przypadki wyrzucania za granicę z Białorusią osób, które wyraźnie i w obecności wolontariuszy prosiły o ochronę międzynarodową. W czasie jednej z konferencji prasowych zaprezentowano drastyczny film udostępniony przez Podlaskie Ochotnicze Pogotowie Humanitarne, na którym widać przeciąganie bezwładnego ciała kobiety przez bramkę w płocie granicznym i porzucanie jej po drugiej stronie.

Organizacje pomocowe domagają się od rządu przywrócenia praworządności na pograniczu polsko-białoruskim, prowadzenia polityki ochrony granic z poszanowaniem prawa międzynarodowego oraz krajowego gwarantującego dostęp do procedury ubiegania się o ochronę międzynarodową i przestrzeganie zasady non-refoulement, wszczynania przewidzianych prawem postępowań administracyjnych wobec osób przekraczających granicę, natychmiastowego zatrzymania przemocy na granicy wobec osób w drodze i pociągnięcie do odpowiedzialności winnych przemocy.

"Wiemy o osobach w ciężkim stanie zdrowia wyrzucanych z ambulansów wojskowych, a także wywożonych wprost ze szpitali. Za druty i płot graniczny trafiają mężczyźni, kobiety z dziećmi oraz małoletni bez opieki. Wywózkom cały czas towarzyszy przemoc ze strony polskich służb: używanie gazu łzawiącego, bicie, rozbieranie do naga, kopanie, rzucanie na ziemię, skuwanie kajdankami, niszczenie telefonów i dokumentów, odbieranie plecaków z prowiantem oraz czystą wodą. Ludzie opowiadają nam, że groźbą lub przemocą fizyczną są zmuszani do podpisywania oświadczeń, że nie chcą się ubiegać o ochronę międzynarodową w Polsce, a następnie wywożeni są za płot" - czytamy we wspólnym oświadczeniu organizacji.

Czytaj więcej w tvn24.pl: Kryzys na granicy polsko-białoruskiej

Źródło: PAP
Czytaj także: