Prokuratura Okręgowa w Białymstoku przedstawiła 25-letniemu Jakubowi B. zarzuty stalkingu, czyli uporczywego nękania. Jak czytamy w komunikacie prokuratury, mężczyzna wysyłał dwóm kobietom zdjęcia z wizerunkiem genitaliów, co wzbudziło u nich "poczucie zagrożenia i udręczenia" oraz istotnie naruszyło ich prywatność.
Podejrzany częściowo przyznał się winy i złożył wyjaśnienia. Grozi mu, zgodnie z artykułem 190a paragraf 1 Kodeksu karnego, od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia.
Blokowały mu numer, wysyłał zdjęcia z innych
Prokuratura okręgowa przejęła prowadzenie postępowania od Prokuratury Rejonowej Białystok-Północ, która nieprawomocnie umorzyła sprawę. Jak pisała "Gazeta Wyborcza" śledczy stwierdzili bowiem, że postępowanie Jakuba B. "nie odznaczało się uporczywością". Chociaż, jak relacjonowały gazecie pokrzywdzone kobiety, po zablokowaniu numeru telefonu, wysyłał im zdjęcia z kilku innych. Mówiły, że były też "głuche" telefony oraz próby kontaktu w środku nocy.
Jedna z pokrzywdzonych złożyła zażalenie na postanowienie o umorzeniu śledztwa. Zażalenie zostało uwzględnione i sprawę przejęła prokuratura wyższego rzędu.
Stwierdzili, że umorzenie postępowania było przedwczesne
- Prokurator okręgowy stwierdził, że umorzenie postępowania było przedwczesne. Nie zgodził się też ze stanowiskiem prokuratury rejonowej, że nękanie nie było uporczywe - mówi Artur Sztachelski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Białymstoku.
Do sprawy dwóch kobiet ma być jeszcze dołączona sprawa trzeciej pokrzywdzonej, która zajmowała się prokuratura w sąsiednim województwie.
- Prokuratura rejonowa miała już przedstawiać podejrzanemu zarzuty. Skoro jednak sprawą zajmują się białostoccy śledczy, dokumenty zostały wysłane do tamtejszej prokuratury - mówi Marek Zych, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Zgłosiło się do niej ponad 30 pokrzywdzonych kobiet
Sprawą kilka dni temu zajmowała się Uwaga! TVN. Występująca w materiale Martyna Sprawka z Lublina, która nagłośniła sprawę w internecie, powiedziała, że zgłosiło się do niej ponad 30 kobiet, które również dostawały od Jakuba B. zdjęcia.
- Wysyłał mi nagie zdjęcia, niektóre w bieliźnie, niektóre bez. Później zaczęły pojawiać się filmy – opowiadała pani Martyna.
Kiedy zablokowała jego numer, dostawała zdjęcia – ale też i filmy – z innych numerów. Wydzwaniał też wielokrotnie w środku nocy.
- Co 20-30 minut. To było jakieś osiem numerów, co chwilę zakładane były nowe. I trwa to tak naprawdę cały czas, bo ostatnie zdjęcia dostałam kilka dni temu. Od września do stycznia mamy już około pięć miesięcy – mówiła pani Sprawka.
Obawiała się wracać sama do domu
Inna z pokrzywdzonych kobiet, Katarzyna Sakowicz, opowiadała dziennikarzowi Uwagi!, że dostawała też od Jakuba B. wiadomości, które sprawiły, że bała się wracać piechotą do domu oraz wyposażyła się w gaz pieprzowy i pałkę teleskopową.
"Myślę, że ciężko żyć z pokruszonymi kolanami. Tak tylko myślę znikąd" - to zapis jednej z wiadomości.
Jak informuje Prokuratura Okręgowa w Białymstoku śledztwo zostało powierzone Komendzie Wojewódzkiej Policji w Białymstoku i "trwają czynności zmierzające do ustalenia wszystkich pokrzywdzonych przestępczymi działaniami podejrzanego Jakuba B.".
Sąd nie zgodził się na areszt
Śledczy wysłali do Sądu Rejonowego w Białymstoku wniosek o zastosowanie wobec białostoczanina środka zapobiegawczego w postaci trzymiesięcznego aresztu. Sąd jednak się na to nie zgodził.
- Stwierdził, że nie ma obaw matactwa ze strony podejrzanego. Jednocześnie zastosował wobec niego wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci zakazu opuszczania kraju, dozoru policji oraz zakazu kontaktowania się i zbliżania do pokrzywdzonych. Zakazał mu również używania alkoholu i środków psychoaktywnych - mówi nam, cytowany wcześniej, prokurator Artur Sztachelski.
Autorka/Autor: tm/PKoz
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock