"Typowa niesubordynacja" przyczyną buntu w białostockim poprawczaku

TVN24

Trzech nastolatków zabarykadowało się w sali zakładu poprawczego w Białymstoku (wideo z 22 czerwca)tvn24
wideo 2/6

O interwencji w Zakładzie Poprawczym w Białymstoku policja oficjalnie poinformowała w sobotę 22 czerwca po południu. Poprzedniego dnia przed godziną 23 funkcjonariusze zostali wezwani do trzech wychowanków: dwóch w wieku 16 lat i jednego 18-latka, którzy zabarykadowali się w jednym z pomieszczeń placówki. Obecnie sytuacja jest już opanowana. Znana jest też - według dyrektora placówki - przyczyna buntu nastolatków.

Policjanci usunęli barykadę i obezwładnili zbuntowanych, którzy na kilka godzin trafili do izolatek. - W wyniku interwencji nikt nie ucierpiał, a policjanci prowadzą czynności dotyczące czynnej napaści na funkcjonariuszy - poinformował wówczas asp. Marcin Gawryluk.

O zdarzeniu w ośrodku został powiadomiony sąd.

"Typowa niesubordynacja"

Dyrektor placówki w rozmowie z tvn24.pl zapewnia, że sytuacja jest już "stabilna, a wychowankowie czekają na wyniki postępowania wyjaśniającego to zajście. Przyczyna buntu w poprawczaku jest też znana: - To byli nowo przybyli wychowankowie, bez motywacji. Nasz zakład jest jedyną placówką w Polsce dla osób uzależnionych od środków zmieniających świadomość. To osoby, które były w zakładzie stosunkowo krótko, czyli była to typowa niesubordynacja - poinformował Paweł Niewodowski, dyrektor Zakładu Poprawczego w Białymstoku.

Wychowankowie byli trzeźwi. Jeden z nich do ośrodka trafił półtora miesiąca temu, dwaj pozostali przebywali tu od ponad dwóch tygodni. Każdy z nich przyjechał z innego regionu kraju. Zbuntowali się przeciwko personelowi, dyscyplinie i regułom panującym w zakładzie.

"Czynna napaść na policjantów"

Dlatego musiała interweniować policja, bo w placówce nie ma odpowiednich służb porządkowych, które mogą konfrontować się w takich sytuacjach. Nastolatkowie rzucali w policjantów meblami.

- Policjanci kompletują cały materiał dowodowy. Ci, którzy interweniowali, są przesłuchiwani - poinformował nadkom. Tomasz Krupa, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku. - Policjanci okiełznali nastolatków bardzo szybko - dodał.

Kiedy policyjni śledczy zbiorą materiał dowodowy, trafi on do prokuratury. Właściwym postępowaniem w przypadku czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego jest śledztwo prokuratorskie.

W Zakładzie Poprawczym w Białymstoku przebywają nieletni z całej Polski. Jest to placówka przeznaczona dla osób uzależnionych i każdy wychowanek, który do niej trafia ze schronisk dla nieletnich, musi mieć postawioną diagnozę uzależnienia od środków zmieniających świadomość.

Autor: nina/gp / Źródło: TVN24 Białystok