Przewidział zwycięstwo Trumpa. Przedstawił też inną prognozę: odsuną go od władzy

TVN24


Politolog z American University w Waszyngtonie, profesor Allan Lichtman, który od 32 lat trafnie przewidział wyniki wszystkich wyborów prezydenckich w USA, a tym roku wskazał na Donalda Trumpa, stwierdził w rozmowie z dziennikiem "The Washington Post", że równie możliwe jest odsunięcie przyszłego prezydenta od władzy przez samych republikanów. Tę prognozę przedstawił również przed wyborami.

Profesor Lichtman, historyk specjalizujący się w amerykańskiej polityce, który w wydanej w tym roku książce napisał, że głosowanie 8 listopada wygra miliarder, od 1984 r. opiera swoje przewidywania nie na sondażach, lecz na analizie fundamentalnych - jak je nazywa - czynników określających preferencje wyborcze Amerykanów.

Prognoza: impeachment

Wybory prezydenckie w USA są głównie plebiscytem dotyczącym rządów partii sprawującej władzę. Sondaże pokazują tylko postawy i opinie w danym momencie, nie mówią, jakie będą one w przyszłości - uważa ekspert.

Lichtman opierający przewidywania na analizie 13 czynników takich jak sytuacja amerykańskiej gospodarki, efektywność działań Kongresu czy sukcesy w polityce zagranicznej USA, w rozmowie z "The Washington Post" powiedział coś jeszcze.

Wywiad z dziennikiem miał miejsce w ostatnich dniach września i teraz - po zwycięstwie Trumpa - redakcja do niego wróciła. Napisała ona w artykule opublikowanym w piątek, że prof. Lichtman "na koniec rozmowy pokusił się o jeszcze jedną prognozę: że po wyborze (na prezydenta) Trump zostanie w końcu odsunięty od władzy".

We wrześniu tego fragmentu wywiadu redakcja nie opublikowała.

"Przedstawię jeszcze jedną prognozę. Ta nie jest oparta na systemie, to tylko moje przeczucie. Oni (republikanie) nie chcą Trumpa jako prezydenta, ponieważ nie mogą go kontrolować. Jest nieprzewidywalny. Bardzo chcieliby mieć za to (Mike'a) Pence'a (przyszłego wiceprezydenta - red.). To całkowicie książkowy, konserwatywny, dający się kontrolować republikanin. I jestem dosyć pewien tego, że Trump da pewne podstawy do impeachmentu - albo przez zrobienie czegoś, co zagrozi bezpieczeństwu narodowemu, albo czegoś, co pomoże w zabezpieczeniu jego portfela" - powiedział prof. Lichtman.

To nie wina Clinton?

"Washington Post" zwraca uwagę na to, że choć 90 proc. republikańskich wyborców zagłosowało 8 listopada na Trumpa i chciało go widzieć jako głowę państwa, to "mniej pewnym jest, czy na pokładzie (z Trumpem - red.) znajduje się przywództwo partii".

Profesor Lichtman dodał też we wrześniu, że porażki Hillary Clinton Partia Demokratyczna nie będzie mogła zrzucić tylko na nią i jej sztab, bo - jak wskazuje jego system "kluczy do Białego Domu" - "wybór zostanie dokonany przez większe siły kształtujące amerykańską politykę".

"Demokraci mogą się zrehabilitować (w oczach społeczeństwa - red.) tylko oferując inspirującą, postępową alternatywę inną od republikańskiej i zbudować oddolny ruch" obywatelski.

"Washington Post" dodaje w piątkowym artykule, że tego dnia komentator "The New York Timesa" David Brooks również zasugerował, że - w jego opinii - impeachment Trumpa "pojawi się kartach w którymś momencie w przyszłym roku".

Autor: adso / Źródło: Washington Post, PAP