Wrześniowa powódź z 2024 roku zniszczyła między innymi przedszkole w Stroniu Śląskim. Zalany budynek nie nadawał się do dalszego użytkowania, dlatego dla dzieci utworzono tymczasowe przedszkole modułowe. Jak podkreśliła dyrektorka placówki, dziś dzieci mogą czuć się tam bezpiecznie, choć wspomnienia tragedii wciąż są żywe.
- Często wracam myślami do tego okresu, gdy przechodzę obok zalanego budynku, gdzie było moje ukochane przedszkole albo w czasie obfitych opadów deszczu. Wtedy przychodzi mi na myśl, czy czasem nie dojdzie do powtórki - powiedziała reporterowi TVN24 dyrektorka przedszkola Celina Chęś-Drańczuk, która pracuje w przedszkolu od 40 lat. Jak wspominała, w dniu powodzi sama musiała się ewakuować.
- Pamiętam, że to była niedziela, godziny przedpołudniowe. Mąż powiedział, żeby się ewakuować, bo mieszkamy obok tamy. Około godziny 11 dowiedziałam się od synowej, że tama pękła. Nie wiedziałam, czy będziemy mieli do czego wrócić - wspominała.
Jej dom nie został uszkodzony, ale niemal od razu zaczęła myśleć o przedszkolu. - Gdy przyszliśmy zobaczyć zniszczenia, wyglądało to tak, jakby przeszedł tajfun - mówiła.
Kiedy pracownicy wrócili do placówki następnego dnia, skala zniszczeń okazała się ogromna. - Otworzyliśmy drzwi i okazało się, że cały parter był zniszczony. Próbowałam wyciągać rzeczy, licząc, że uda się je wyczyścić, ale rodzice pomagający przy sprzątaniu wyjaśnili mi, że wszystko nadaje się do wyrzucenia - wspominała dyrektorka.
Było to już trzecie zalanie tej placówki. Wcześniejsze powodzie dotknęły przedszkole w 1997 i 2010 roku.
Lądek-Zdrój - kolejny przystanek naszej urodzinowej podróży przez Polskę. Najciekawsze momenty
Po katastrofie dzieci zostały rozlokowane w różnych miejscach. Przedszkolaki trafiły do Zespołu Szkół Samorządowych, żłobek działał w Klubie Seniora, a posiłki przygotowywano w Dworku Galosa. Administracja funkcjonowała na piętrze zalanego budynku.
Pomoc zorganizowało również Wojsko Obrony Terytorialnej. - Zorganizowano trzy wyjazdy turnusowe dla dzieci, by mogły odreagować i zobaczyć inne tereny niż te popowodziowe - powiedziała dyrektorka.
Dzieci już w bezpiecznym miejscu
Obecnie dzieci uczęszczają do modułowego przedszkola kontenerowego, które stanęło przy ul. Sudeckiej, na terenie niezagrożonym zalaniem. Jak zapewnia Celina Chęś-Drańczuk, warunki są tam bardzo dobre. - Mamy teraz piękną salę gimnastyczną. Żłobek ma sypialnię, której wcześniej nie miał - mówiła.
Dodała jednak, że dzieci nadal pamiętają o wydarzeniach sprzed miesięcy. - Często pytają, kiedy pada deszcz, czy znowu dojdzie do powodzi - podkreśliła.