- Jan, jak taki kameleon komunikacji, złapał mnie. On miał taką umiejętność rozmawiania z każdym człowiekiem, którego spotkał na swojej drodze - mówił w Słupsku na urodzinach TVN24 Patryk Galewski.
To jego postać jest pierwowzorem jednego z bohaterów z filmu "Johnny", który opowiada o życiu ks. Jana Kaczkowskiego. W filmie zagrał go Piotr Trojan.
W rozmowie z Arletą Zalewską i Piotrem Jaconiem Patryk Galewski opowiedział o tym, że to dobra relacja z "Johnnym" wyciągnęła go z życia w półświatku przestępczym. Za sobą miał m.in. bójki, pobyty w więzieniu, próby samobójcze. Jak sam stwierdził, gdyby nie ks. Kaczkowski, dziś by już nie żył.
"Nie jestem rudą wróżką ani czarownicą"
Patryk Galewski został kucharzem. Dziś prowadzi warsztaty kulinarne z projektu PAKA w Fundacji im. ks. Jana Kaczkowskiego. Choć sam "nie jest rudą wróżką, ani czarownicą", to stara się zmienić życie młodych osób z problemami.
- Odwiedzam miejsca, gdzie mogę powiedzieć, że odwiedzam nastoletniego siebie. Zakłady poprawcze, okręgowe ośrodki wychowawcze, czy domy dziecka - mówił w porannej rozmowie Patryk Galewski.
Dodał przy tym, że "smutnym domem" może być także dom ludzi, którzy mają wszystkiego pod dostatkiem, ale brakuje tam prawdziwej relacji i uważności na drugiego. To jednak nie wszystko. Według Galewskiego zdrowa relacja polega także na stawianiu granic i wymagań.
"Takich cudów nie ma"
Sam jako przykład takiej zdrowej więzi podał ks. Jana Kaczkowskiego. Co istotne, to "Johnny" stał się dla niego wzorem ojcostwa, kiedy sam został tatą. Galewski wspomniał, jak pewnego razu wrócił pobity z więzienia i powiedział, że nie ma prawa do dobrego życia, bo urodził się jako zły człowiek.
- Pamiętam, że Jan wtedy wstał, trochę się na mnie wkurzył i dosłownie powiedział: "Przestań p***. Takich cudów nie ma. Żaden człowiek nie rodzi się jako zły". Przytulił mnie - wspominał w rozmowie na antenie TVN24 Patryk Galewski.